Pierre Sage nie poprowadzi Lens w nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów, mimo że wywalczył z klubem wicemistrzostwo Francji i krajowy puchar. Szkoleniowiec zdecydował się na natychmiastowe przenosiny do Premier League, gdzie objął stery w Crystal Palace.
Decyzja trenera wywołała spore poruszenie, ponieważ zapadła po zaledwie jednym, niezwykle udanym sezonie pracy na Stade Bollaert. Choć kibice mogą czuć niedosyt, władze klubu podchodzą do sprawy z dużym spokojem. Dyrektor sportowy Lens, Benjamin Parrot, podkreślił, że w klubie nie ma złości ani żalu w związku z nagłym odejściem szkoleniowca do Londynu. Według niego takie sytuacje są obecnie naturalnym elementem funkcjonowania profesjonalnego futbolu na najwyższym poziomie.
Nowa rzeczywistość na rynku trenerskim
Parrot zauważył, że dzisiejszy rynek transferowy nie ogranicza się już wyłącznie do zawodników. „Nasza codzienność to zarządzanie ofertami, potencjalnymi odejściami i przyjazdami. Kiedyś w piłce nożnej dotyczyło to tylko graczy, ale w świecie nowoczesnego futbolu obejmuje to również menedżerów” – przyznał dyrektor sportowy Lens. Klub nie zamierzał licytować się finansowo, aby zatrzymać trenera za wszelką cenę, uznając, że wykonana przez niego praca pozostanie w pamięci bez względu na okoliczności rozstania.
Przedstawiciel francuskiego klubu zapewnił, że organizacja skupia się teraz wyłącznie na przyszłości i wyzwaniach w europejskich pucharach. „Życzymy mu wszystkiego najlepszego. Nie zapomnimy o tym, co osiągnął. Nadal będziemy pozytywnie oceniać ten wspaniały sezon, a teraz nadszedł czas na to, co będzie dalej” – dodał Parrot. Miejsce Sage'a zajął już Dino Toppmoller, były trener Eintrachtu Frankfurt, który ma przygotować zespół do rywalizacji z najlepszymi drużynami kontynentu.
