Los Angeles Lakers kontynuują agresywną przebudowę składu wokół Luki Doncicia. Jak donosi Shams Charania z ESPN, do zespołu dołączył Matisse Thybulle, który podpisał roczną umowę wartą 3,3 miliona dolarów. Ten ruch ma jednak swoją wysoką cenę.
Sprowadzenie 29-letniego specjalisty od defensywy postawiło władze klubu w trudnym położeniu. Lakers mają obecnie 16 zawodników z gwarantowanymi kontraktami, co oznacza, że posiadają o jednego gracza za dużo względem limitu obowiązującego w sezonie regularnym. Rob Pelinka jest zmuszony do wykonania kolejnego ruchu na rynku transferowym lub zwolnienia kogoś z obecnej kadry jeszcze przed nocą otwarcia. To bezpośredni efekt ogromnej ofensywy transferowej, w ramach której do Miasta Aniołów trafili już między innymi Walker Kessler, Collin Sexton oraz Kevon Looney.
Defensywny rygiel obok Luki Doncicia
Thybulle to dwukrotny członek NBA All-Defensive Second Team, który w poprzednim sezonie notował średnio 2 przechwyty na mecz w barwach Portland Trail Blazers. Jego obecność na obwodzie ma odciążyć liderów, takich jak Luka Dončić i Austin Reaves, w zadaniach defensywnych. Co istotne, koszykarz poprawił rzut z dystansu, osiągając blisko 40 procent skuteczności za trzy punkty. Mimo tych atutów, sytuacja kadrowa pozostaje napięta, zwłaszcza że klub wciąż jest łączony z Jonathanem Kumingą, choć negocjacje w jego sprawie utknęły w martwym punkcie.
W swojej dotychczasowej karierze Thybulle rozegrał 377 spotkań, notując średnio 5 punktów oraz 2 zbiórki. Wybrany z 20. numerem w drafcie 2019 zawodnik ugruntował swoją pozycję jako jeden z najbardziej uciążliwych obrońców w lidze, potrafiący skutecznie blokować linie podań. Teraz jednak jego transfer wymusza na Lakers bolesną decyzję o uszczupleniu rotacji. Kibice czekają, kto padnie ofiarą nadmiaru bogactwa w Los Angeles, podczas gdy zespół próbuje rozwiązać dylemat stworzony przez nadmiar gwarantowanych umów w odświeżonym zestawieniu.
