Everton stoi przed trudną decyzją w sprawie przyszłości Thierno Barry’ego, który znalazł się na celowniku RB Lipsk. Niemiecki klub złożył już zapytanie o 23-letniego napastnika, ale władze z Liverpoolu blokują transakcję. Jak donoszą media, transfer do Bundesligi dojdzie do skutku tylko pod jednym, konkretnym warunkiem.
Sytuacja jest napięta, ponieważ Everton nie zgodzi się na odejście Francuza, dopóki nie znajdzie na rynku wartościowego następcy. Klub zapłacił za Barry’ego 27 milionów funtów i oczekuje zwrotu tej inwestycji od każdego potencjalnego kupca. Choć napastnik w zeszłym sezonie Premier League zdobył osiem bramek i miewał wahania formy, w Liverpoolu wciąż wierzą w jego ogromny potencjał i rozwój pod okiem sztabu szkoleniowego.
Ryzykowna gra o europejskie puchary
Sprzedaż Barry’ego w tym momencie jest dla klubu ogromnym ryzykiem sportowym. Everton w minionych rozgrywkach był nadmiernie uzależniony od Beto, a kadra zespołu cierpi na brak głębi w formacji ataku. Pozbycie się 23-latka oznaczałoby, że Beto zostanie jedynym skutecznym strzelcem w zespole, co przy ambicjach walki o europejskie puchary w przyszłym sezonie wydaje się scenariuszem nie do zaakceptowania dla zarządu z Merseyside.
Dodatkowym problemem jest sytuacja kontraktowa Beto, który wkracza w ostatni rok obowiązywania umowy. To sprawia, że Everton zajmuje tak sztywne stanowisko wobec RB Lipsk i TSG Hoffenheim, które również wykazuje zainteresowanie zawodnikiem. Jeśli klub nie zapewni Barry’emu regularnej gry, przeprowadzka do Niemiec może stać się dla niego kuszącą perspektywą, jednak obecnie priorytetem pozostaje wzmocnienie składu, a nie jego osłabianie.
