Matthieu Udol znalazł się na szerokiej liście powołań Zinédine'a Zidane'a, ale ostatecznie nie trafił do ścisłej kadry na nadchodzącą przerwę reprezentacyjną. 30-letni obrońca RC Lens wciąż czeka na swój pierwszy występ w narodowych barwach, choć tym razem wydawało się, że debiut jest na wyciągnięcie ręki. Zawodnik nie ukrywa, że decyzja selekcjonera mocno go dotknęła.
W rozmowie z Ligue 1 Plus po przegranym 1:2 meczu z AS Monaco, Udol otwarcie opowiedział o swoich emocjach. Lewy obrońca ma za sobą trudną drogę, naznaczoną czterema poważnymi kontuzjami więzadeł krzyżowych, a dopiero latem 2025 roku opuścił macierzysty FC Metz, by dołączyć do ligowej czołówki i zadebiutować w Lidze Mistrzów. Zidane, szukając rozwiązań na lewej stronie defensywy, zdecydował się jednak przywrócić Adriena Trufferta oraz postawić na Andy'ego Dioufa, który w jego ocenie może łatać dziury w tej formacji.
„Tak, byłem rozczarowany brakiem powołania. To normalne, gdy jesteś ambitnym sportowcem. Chcesz tam dotrzeć. Teraz wszystko zależy ode mnie, muszę podwoić wysiłki, aby pojawić się w kadrze następnym razem” — przyznał Matthieu Udol. Piłkarz podkreślił, że mimo trzydziestki na karku nie zamierza rezygnować z marzeń o grze dla Trójkolorowych.
Sytuacja defensora jest o tyle ciekawa, że jeszcze kilka dni temu jego występ w barwach Lens stał pod znakiem zapytania. Dobra postawa w klubie pozwoliła mu marzyć o uznaniu w oczach Zidane'a, lecz ostatecznie selekcjoner wybrał inne opcje personalne.
