Carlos Alcaraz pokonał Taylora Fritza 6:7(10), 7:5, 6:3 i awansował do półfinału Paris Masters. Hiszpan odrobił stratę 3:5 w drugim secie, obronił dwa meczbole i wygrał trwający dwie godziny i 45 minut ćwierćfinał.
W piątkowy wieczór stawką spotkania był awans do najlepszej czwórki turnieju rangi Masters 1000. Trzeci w rankingu Alcaraz pokonał 12. na liście ATP Fritza, choć w drugim secie Amerykanin prowadził już 5:3. Dla Hiszpana to pierwszy paryski półfinał w karierze i wciąż ma szansę na premierowy tytuł Paris Masters. Fritz z kolei liczył na wyprzedzenie Rafaela Jodara w wyścigu o ATP Finals i zapewnienie sobie ostatniego miejsca w turnieju kończącym sezon, jednak porażka z Alcarazem przekreśliła te nadzieje. Mecz był ćwierćfinałem Paris Masters 2026.
Po zwycięstwie Alcaraz mówił o wsparciu kibiców i przyznał, że mecz przypomniał mu nieco finał Roland Garros z Jannikiem Sinnerem w 2025 roku.
Muszę powiedzieć, że bez wsparcia publiczności nigdy bym sobie z tym nie poradził. Byłem dziś bardzo zdenerwowany, a cała energia, którą czułem z trybun, naprawdę mnie niosła. Dzisiejszy mecz przypomniał mi trochę tamten finał Roland Garros. Wsparcie, które dziś otrzymałem, było niesamowite. Tęskniłem za grą w Paryżu i dziś wieczorem naprawdę zrozumiałem dlaczego. To wyjątkowe miejsce! To prawdopodobnie będzie jeden z najbardziej wyjątkowych meczów, jakie rozegrałem. Będę go pamiętał bardzo długo
W pomeczowej rozmowie tenisista przyznał, że zaczął dobrze, ale później się zdenerwował, a Fritz podniósł poziom gry, szczególnie z głębi kortu. Alcaraz miał swoje szanse w tie-breaku pierwszego seta, lecz nie wykorzystał ich i nie podejmował właściwych decyzji; na początku drugiej partii sytuacja wyglądała podobnie. Przy stanie 3:5 poczuł się spokojniej, zaczął czerpać radość z gry, odważniej uderzać i odzyskał uśmiech, a energia z trybun pomogła mu opanować nerwy. To jego siódme zwycięstwo z rzędu po triumfie w turnieju w Wiedniu w poprzednim tygodniu. 23-letni, siedmiokrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych zagra w półfinale z 23. na świecie Casperem Ruudem.