Brad Gilbert ostrzegł Juana Carlosa Ferrera, by podczas współpracy z Benem Sheltonem nie traktował rywalizacji z Carlosem Alcarazem jako sprawy osobistej. Hiszpan ma rozpocząć pracę z Amerykaninem w sezonie 2027, po rozstaniu z Alcarazem w grudniu ubiegłego roku.
Ferrero i Alcaraz pracowali razem przez siedem lat. W tym czasie tenisista zdobył sześć tytułów wielkoszlemowych, został liderem światowego rankingu i wygrał osiem turniejów rangi Masters 1000. Były numer jeden rankingu ATP i triumfator French Open zasygnalizował możliwość powrotu do pracy w tourze w sezonie 2027, a następnie ogłoszono, że dołączy do sztabu Sheltona i będzie pracował także z jego ojcem, Bryanem. Głównym trenerem Alcaraza jest Samuel Lopez.
Gilbert: liczy się rozwój Sheltona
Andy Roddick uważa, że Ferrero wybrał Sheltona, bo Amerykanin ma umiejętności, by rywalizować z Alcarazem i Jannikiem Sinnerem o czołowe miejsca. Zasugerował też, że były trener Alcaraza może chcieć wykorzystać nową współpracę, by pokonać swojego byłego zawodnika.
Nie zostaje się numerem jeden na świecie bez pewnego ego, prawda? Myśli sobie: «Dobra, którego zawodnika mamy w zanadrzu, żeby dobrać się do gościa, który mnie zwolnił?». Shelton jest równie dobrym wyborem jak każdy inny
Brad Gilbert, były trener Coco Gauff, przestrzegł Ferrera przed takim podejściem.
„Dla trenerów najważniejsze jest jedno: nie można traktować pokonania byłego zawodnika jako osobistego celu. Chodzi o to, by trenować zawodnika i pomagać mu stawać się lepszym, a nie osobiście angażować się w rywalizację” — powiedział Gilbert w podcaście The Big T.
Gilbert dodał, że jeśli trener został zwolniony lub odsunięty od pracy, powinien skupić się na tym, by jak najlepiej wykorzystać potencjał nowego zawodnika, zamiast myśleć: „O mój Boże, chcę tylko pokonać Alcaraza”. Zaznaczył też, że potrzebny jest zawodnik, który ma umiejętności, by włączyć się do walki z czołówką. Amerykanin, który we wrześniu dotarł do pierwszego finału Wielkiego Szlema, zajmuje czwarte miejsce w rankingu ATP, lecz w ostatnich miesiącach nie zrobił znaczącego postępu w rywalizacji z Alcarazem i Sinnerem. Jego serwis, atletyzm i forhend pomogły mu osiągnąć tę pozycję, ale return pozostaje słabszą stroną: należy do najsłabszych w czołowej pięćdziesiątce, a w ostatnich 52 tygodniach Shelton wygrywał niespełna 15 proc. gemów przy serwisie rywala, podczas gdy Alcaraz i Sinner zbliżali się do 30 proc. Jeśli Shelton chce walczyć z nimi o tytuły wielkoszlemowe, musi poprawić także wybór uderzeń i regularność. Ferrero wysoko ocenia jednak Amerykanina. Przyszły sezon zapowiada się interesująco w męskim tenisie.