Toto Wolff ponownie skradł show podczas tradycyjnego spotkania z holenderskimi mediami w Zandvoort. Szef Mercedesa otwarcie opowiedział o specyficznej relacji łączącej go z Maxem Verstappenem.
Choć temat transferu Holendra do ekipy z Brackley w Formule 1 przygasł w ostatnich miesiącach, Wolff zwrócił uwagę na fakt, który wielu kibicom mógł umknąć. Drogi obu stron już dawno się przecięły, a wszystko dzięki wspólnemu projektowi w wyścigach GT3. Szef stajni przyznał w rozmowie z Autosportem, że współpraca z Red Bullem przy tym programie wydawała się początkowo nierealna, ale ostatecznie zakończyła się sukcesem.
Prawdziwe wyścigi kontra Formuła 1
Wolff w swoim stylu zażartował, że Mercedes ma już Verstappena tam, gdzie liczy się największa odwaga. „Mamy go na wyścigi, które uważam za te dla prawdziwych bohaterów” – stwierdził Austriak, odnosząc się do startów Holendra w barwach Winward Mercedes-AMG GT3 na legendarnym torze Nordschleife. Szef Mercedesa z uśmiechem porównał sterylne warunki F1 do ekstremalnych wyzwań w „Zielonym Piekle”.
„W F1 mamy wielkie pułapki żwirowe i płaskie strefy wyjazdowe. Prawdziwe ściganie jest tam, gdzie jedziesz między drzewami, góra-dół przez wzniesienia i ślepe zakręty. I to przeciwko Dacii!” – śmiał się Wolff, nawiązując do słynnego Logana startującego w 24-godzinnym wyścigu na Nürburgringu. Austriak był tak rozbawiony tym porównaniem, że zaproponował nawet zaproszenie ekipy startującej budżetowym autem na jeden z wyścigów Grand Prix, nazywając ich prawdziwymi herosami.
Pytany o przyszłość Verstappena w srebrnych barwach w Formule 1, Wolff zachowuje teraz większy dystans niż rok temu. Przyznał, że rynek kierowców za dwa lub trzy lata jest wielką niewiadomą, ale Mercedes ma już swoją nową gwiazdę w osobie Kimiego Antonelliego. „To może się kiedyś wydarzyć, ale niekoniecznie z Maxem w bolidzie Mercedesa F1” – podsumował szef zespołu, podkreślając, że kluczem do sukcesu każdego kierowcy jest zapewnienie mu odpowiedniej swobody i ram, w których czuje się najlepiej.
