Isack Hadjar nie wystartuje w ten weekend w Grand Prix Holandii. Kierowca doznał kontuzji nadgarstka podczas treningu na siłowni w zeszłym tygodniu, co zmusiło stajnię do nagłych roszad w składzie.
Sytuacja nabrała tempa we wtorek, gdy zapadła ostateczna decyzja o zmianie. Yuki Tsunoda został wezwany do kokpitu prosto z plaży w Grecji, a Liam Lawson otrzymał kolejną szansę w głównym zespole Red Bulla. Dla Hadjara to potężny cios, zwłaszcza że rok temu świętował na Zandvoort swoje pierwsze podium w Formule 1. Na tę okazję przygotował nawet specjalny kask nawiązujący do holenderskiej porcelany z Delft, którego ostatecznie nie zaprezentuje w akcji.
Mistrz MotoGP wkracza do akcji
Choć Hadjar rwał się do jazdy, stanowcze „nie” usłyszał z dwóch stron. Pierwszą był jego zespół. Laurent Mekies w rozmowie z oficjalnym serwisem F1 podkreślił, że stajnia nie zamierza ryzykować zdrowia zawodnika, który notuje fantastyczny początek sezonu. „Podejmujemy zerowe ryzyko, pozwalamy mu zająć się regeneracją w ten weekend i mamy nadzieję, że bardzo, bardzo szybko odzyskamy go w samochodzie” — zadeklarował Mekies, cytowany przez Sky Sports Germany.
Drugim źródłem porad okazał się Marc Marquez. Legenda MotoGP i Hadjar współpracują z tym samym fizjoterapeutą, Carlosem J. Garcią. Hiszpan, który w swojej karierze przeszedł przez liczne złamania i operacje, odradził młodszemu koledze pośpiech oraz pochopne poddawanie się niektórym procedurom medycznym. Marquez, obecnie czwarty w klasyfikacji MotoGP, uznał, że przy tak długiej karierze w F1, jaka czeka Francuza, rozsądniej jest w pełni wyleczyć uraz.
Według zagranicznych doniesień celem Red Bulla jest powrót Hadjara na tor w Monzy podczas Grand Prix Włoch, które odbędzie się w dniach 4-6 września. Choć włoski obiekt nie jest najbardziej wymagający fizycznie, tydzień później kierowców czeka start w Hiszpanii na nowym torze w Madrycie. Na ten moment zespół wstrzymuje się z oficjalnym potwierdzeniem daty powrotu, czekając na postępy w rehabilitacji nadgarstka.
