To nie koniec kontrowersji po wyścigu na ulicach księstwa. Międzynarodowy Sąd Apelacyjny FIA zajmie się sprawą, która od czerwca dzieli padok Formuły 1 i budzi ogromne emocje wśród czołowych zespołów.
Sprawa dotyczy Pierre'a Gasly'ego, który pierwotnie stracił trzecie miejsce w GP Monako przez kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Choć po interwencji Alpine i przyznaniu się FOM do błędu w pomiarach Francuz odzyskał podium, rywale nie dają za wygraną. Według zagranicznych doniesień, McLaren i Red Bull oficjalnie zaskarżyły tę decyzję, a FIA potwierdziła właśnie, że przesłuchanie w Paryżu odbędzie się w najbliższy wtorek, 25 sierpnia.
Chaos w wynikach i wściekłość kierowców
Największe kontrowersje budzi fakt, że błąd pomiarowy dotyczył wielu kierowców, ale tylko Gasly otrzymał zwrot pozycji. Oscar Piastri z McLarena, który musiał odbyć karę w trakcie wyścigu, nie kryje frustracji takim obrotem spraw. Australijczyk podkreśla, że zmiana werdyktu po fakcie, gdy inni ponieśli realne straty na torze, jest precedensem trudnym do zaakceptowania przez resztę stawki.
„Jestem oszołomiony tą decyzją. Kiedy inni zostali ukarani za to samo i odbyli karę w wyścigu, zmiana jednego werdyktu przy świadomości, że wpłynęło to na co najmniej pięć lub sześć innych wyników, jest zdumiewająca” – przyznał Oscar Piastri. Kierowca McLarena dodał również, że sytuacja jest obecnie kompletnym bałaganem: „Technicznie to ja powinienem być trzeci, ale technicznie to George powinien być trzeci”.
George Russell z Mercedesa ucierpiał najbardziej, wypadając z czołowej dziesiątki po błędnie odbytej karze, co kosztowało go stratę 68 punktów do lidera mistrzostw, Kimi Antonellego. Choć Mercedes wycofał swój wniosek o rewizję, to determinacja Red Bulla i McLarena sprawia, że wynik z 7 czerwca wciąż pozostaje nieoficjalny. Rozprawa w paryskiej siedzibie FIA odbędzie się za zamkniętymi drzwiami tuż po zakończeniu nadchodzącego Grand Prix Holandii.
