Kariera Jana Ziółkowskiego może wkrótce skręcić w niespodziewanym kierunku. Jeszcze rok temu młody obrońca zamieniał Legię Warszawa na AS Romę, a teraz pojawiły się informacje o możliwym kolejnym transferze. Dla części osób śledzących jego rozwój taki scenariusz może być szczególnie niepokojący.
Najnowsze informacje przekazał Nicolo Schira. Według włoskiego dziennikarza Gian Piero Gasperini nie uwzględnia obecnie Ziółkowskiego w swoich planach, a jeden z klubów z Arabii Saudyjskiej rozpoczął rozmowy z Romą w sprawie jego pozyskania.
Jeżeli sytuacja rzeczywiście zmierza w tym kierunku, pobyt Polaka w jednym z czołowych europejskich środowisk może zakończyć się bardzo szybko.
W Rzymie nie dostał mocnej pozycji
Niepokojące dla Ziółkowskiego były już przygotowania do sezonu. W pięciu najważniejszych sparingach otrzymał 89 minut, co było najgorszym wynikiem wśród środkowych obrońców Romy. W czterech ostatnich spotkaniach kontrolnych jego dorobek wyniósł zaledwie 44 minuty.
Trudno na podstawie letnich decyzji Gasperiniego znaleźć sygnały wskazujące na to, że Polak ma na początku sezonu odgrywać znaczącą rolę.
I właśnie w tym miejscu historia zaczyna przypominać o dyskusji, która towarzyszyła jego odejściu z Warszawy.
W Legii namawiali go, żeby poczekał
Ziółkowski zdecydował się na Romę w sierpniu 2025 roku. Nie wszyscy byli wówczas przekonani, że 20-letni stoper powinien już opuszczać Ekstraklasę. Jednym z ludzi namawiających go do pozostania był Fredi Bobić. Działacz przyznał później, że proponował zawodnikowi jeszcze rok gry w Warszawie.
Sam piłkarz chciał jednak spróbować swoich sił w Serie A. Fabrizio Romano informował wówczas, że Ziółkowski był zdecydowany właśnie na Romę mimo zainteresowania z innych kierunków.
Po niespełna roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zamiast walki o coraz większą rolę we Włoszech pojawiła się możliwość opuszczenia Europy.
Roma może na nim sporo zarobić
Taki transfer miałby natomiast mocne uzasadnienie z perspektywy finansowej Romy. Włosi zapłacili Legii za obrońcę około 6–6,6 miliona euro, a według „Corriere dello Sport” obecnie chcieliby otrzymać około 20 milionów euro. Warto wspomnieć, że 10% ostatecznej kwoty tego transferu trafi do kasy Legii.
Rynek saudyjski może być jednym z miejsc, w których znalezienie kupca gotowego wyłożyć taką sumę będzie łatwiejsze. Na ewentualnej sprzedaży skorzystałaby również Legia, która zachowała procent od kolejnego transferu swojego wychowanka.
Dla 21-letniego Ziółkowskiego najważniejsza pozostaje jednak kwestia sportowa. Transfer do Arabii Saudyjskiej już rok po opuszczeniu Legii byłby zupełnie innym rozwojem kariery od tego, którego można było spodziewać się po jego przeprowadzce do Serie A.
Negocjacje nie oznaczają jeszcze, że do transferu dojdzie. Najnowsze informacje sprawiają jednak, że ostrzeżenia sprzed roku – iż Ziółkowski powinien przed zagranicznym wyjazdem dłużej regularnie grać w Legii – znów stają się aktualne.
Roman Piech

