Sytuacja w Williamsie jest znacznie gorsza, niż wcześniej komunikowano. Mimo przedłużenia kontraktów z Alexem Albonem i Carlosem Sainzem, zespół zmaga się z ogromnymi problemami technicznymi i organizacyjnymi, które sprawiają, że bolid FW48 wygląda przy konkurencji niemal „rolniczo”.
James Vowles, szef zespołu, podczas briefingu w Zandvoort otwarcie przyznał, że ekipa wciąż próbuje nadrobić zaległości z zimy. Budowa bolidu została skomplikowana przez nieudane testy zderzeniowe, co wymusiło odwołanie udziału w shakedownie w Barcelonie. Samochód wyjechał na tor z nadwagą, a zasoby rozwojowe zamiast na aerodynamikę, musiały zostać przekierowane na redukcję masy. W efekcie pakiet poprawek planowany na GP Azerbejdżanu będzie pierwszym w tym roku, który realnie skupi się na osiągach aerodynamicznych.
Vowles ujawnił, że niektóre systemy projektowania CAD były przestarzałe o 15 lat. Zespół musiał w trakcie sezonu drastycznie modyfikować oprogramowanie do zarządzania zasobami (ERP), co w świecie Formuły 1 jest ruchem ekstremalnie ryzykownym. „Pracujemy nieefektywnie i, szczerze mówiąc, w dość słaby sposób w porównaniu do tego, jak powinniśmy funkcjonować w przyszłości” – przyznał Vowles, wskazując na lata niedoinwestowania.
Walka z systemem i limitem budżetowym
Ratunkiem ma być Piers Thynne, ściągnięty z McLarena, który ma zreformować procesy produkcyjne i planowanie. Williams musi jednak operować w ramach limitu budżetowego, co oznacza, że naprawianie błędów z przeszłości odbywa się kosztem bieżącego rozwoju. Vowles podkreśla, że każda decyzja jest podejmowana z myślą o perspektywie pięcioletniej, a nie doraźnym sukcesie w nadchodzącym sezonie. Pytanie brzmi, czy właściciele z Dorilton Capital oraz nowi kierowcy będą mieli wystarczająco dużo cierpliwości, by czekać na efekty tej rewolucji.
Z kontekstu rynkowego wynika, że Williams nie jest jedynym zespołem szukającym wzmocnień w Anglii. Choć to inna dyscyplina, presja na szybkie łatanie dziur w składzie po kluczowych stratach jest równie wysoka, co w przypadku inżynieryjnych braków w Formule 1.
