Fernando Alonso nie krył frustracji po fatalnym występie w kwalifikacjach do sprintu przed Grand Prix Holandii. Hiszpan zajął ostatnie, 22. miejsce, tracąc do lidera aż trzy sekundy. Problemem okazała się nowa specyfikacja silnika Hondy, która zamiast pomagać, utrudniała prowadzenie bolidu Aston Martina.
Japoński producent dostarczył drugą wersję jednostki V6 specjalnie na tor Zandvoort. Choć silnik ma większą moc, jego charakterystyka kompletnie zaskoczyła kierowców. Alonso wypadł z toru w pierwszym zakręcie, skarżąc się na silne wibracje i niekontrolowane zachowanie napędu podczas hamowania. Jak informuje Autosport, sytuacja Lance’a Strolla nie była dużo lepsza – zakończył zmagania na odległej, 19. pozycji, wyprzedzając jedynie bolidy Cadillaca.
„Prowadzenie auta sprawiało, że silnik pchał bolid podczas hamowania. Czasami trudno było zatrzymać samochód, bo jednostka dostarczała zbyt dużo mocy. Kiedy hamujesz, a przepustnica pozostaje otwarta, sytuacja staje się bardzo trudna” – przyznał Fernando Alonso. Dodatkowym problemem była awaria trybu SLM, która uniemożliwiła Hiszpanowi otwarcie tylnego skrzydła, co ostatecznie pogrzebało jego szanse na przyzwoity wynik.
Honda musi zacząć pracę od nowa
Problemy z nowym silnikiem nie są dla inżynierów Hondy całkowitym zaskoczeniem, choć ich skala w warunkach wyścigowych okazała się dotkliwa. Shintaro Orihara, lider projektu F1 w Hondzie, wyjaśnił w rozmowie z Autosportem, że wprowadzenie specyfikacji numer dwa zmienia charakterystykę spalania i zachowanie silnika w zakrętach. Oznacza to, że postępy poczynione na początku sezonu w kwestii płynności jazdy muszą zostać wypracowane od zera dla nowej jednostki. Zespół ma teraz mało czasu na analizę danych i poprawę ustawień przed sobotnimi zmaganiami.
