Niedzielny finał turnieju w Cincinnati przejdzie do historii amerykańskiego tenisa. Jessica Pegula i Coco Gauff zmierzą się w decydującym starciu, co stanowi pierwszy wewnątrzerykański finał tej imprezy od 56 lat, kiedy to w 1970 roku Rosy Casals pokonała Nancy Richey.
Droga obu zawodniczek do finału była skrajnie różna. Rozstawiona z numerem trzecim Pegula musiała przetrwać trudne starcie z broniącą tytułu Igą Świątek, by zameldować się w swoim dziewiątym finale rangi WTA 1000. Z kolei grająca z „czwórką” Gauff znacznie łatwiej poradziła sobie z rewelacją turnieju, Sarą Bejlek. Dla obu tenisistek stawką jest 12. tytuł w karierze, przy czym Pegula walczy o piąte trofeum rangi 1000, a Gauff o czwarte.
Wielkie pieniądze i prestiż w Cincinnati
Stawka finansowa niedzielnego pojedynku jest imponująca. Triumfatorka zawodów w Mason otrzyma czek na kwotę 1 085 200 dolarów, natomiast pokonana będzie musiała zadowolić się sumą 564 920 dolarów. Gauff, która w swojej karierze zarobiła już ponad 34 miliony dolarów, zajmuje 10. miejsce na liście wszech czasów pod względem zarobków, podczas gdy Pegula z dorobkiem przekraczającym 25 milionów dolarów plasuje się na 25. pozycji.
Mimo zaciętej rywalizacji na korcie, obie zawodniczki darzą się ogromnym szacunkiem, co podkreślają w przedmeczowych wypowiedziach. „Jess to świetna osoba. Była jedną ze starszych zawodniczek, która od samego początku, gdy pojawiłam się w tourze, była dla mnie bardzo miła” — przyznała Coco Gauff. Pegula również nie szczędziła komplementów swojej byłej partnerce deblowej, zaznaczając, że gra przeciwko komuś, kogo się lubi i szanuje, będzie wyjątkowym i pamiętnym przeżyciem.
Historia bezpośrednich spotkań przemawia minimalnie na korzyść Peguli, która prowadzi w bilansie 5-4. Na kortach twardych jej przewaga jest jeszcze wyraźniejsza i wynosi 4-2. Ostatnie starcie na tej nawierzchni miało miejsce podczas WTA Finals 2025 w Arabii Saudyjskiej, gdzie Pegula wygrała w trzech setach. Gauff zrewanżowała się jednak w lipcu tego roku podczas Wimbledonu, co zapowiada niezwykle wyrównane widowisko w nadchodzącym finale.
Organizatorzy Cincinnati Open zdecydowali się na nietypowy układ gier, przesuwając finał kobiet na późniejszą godzinę. Pojedynek Peguli z Gauff zaplanowano na godzinę 19:00 czasu lokalnego (północ czasu polskiego), tuż po zakończeniu finału mężczyzn, w którym Arthur Fils zmierzy się z Francesem Tiafoe. Będzie to ostatni akcent turnieju, w którym wcześniej sensacyjnie odpadły takie faworytki jak Aryna Sabalenka czy Jelena Rybakina.
