Choć szef stajni z Brackley od lat marzył o zakontraktowaniu Holendra, obecna sytuacja na rynku wymusiła na zespole podjęcie konkretnych decyzji kadrowych.
W rozmowie z Autosportem podczas sesji na torze Zandvoort, Wolff przyznał, że Mercedes postawił na stabilizację. Zespół przedłużył kontrakty z George’em Russellem i Kimim Antonellim do 2027 roku. Austriak uważa, że taki skład zapewnia „pozytywną dynamikę”, pozwalając młodemu Antonelliemu rosnąć u boku doświadczonego kolegi, który musi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.
Logiczny wybór mistrza świata
Decyzja Verstappena o pozostaniu w Red Bullu nie była dla Wolffa zaskoczeniem, mimo że Holender przechodzi obecnie przez swoją pierwszą bez zwycięstwa kampanię od 2015 roku. Szef Mercedesa zauważył, że w obliczu stabilizacji przepisów, czołowe ekipy zaczną się do siebie zbliżać, a Red Bull z czasem odzyska dawny blask.
„Wydawało się całkiem logiczne, że Max zostanie w Red Bullu. Lepszy diabeł, którego znasz – to puenta! – a potem poczekajmy, co wydarzy się za dwa lub trzy lata, kiedy kontrakty znów się otworzą” – skomentował sytuację Toto Wolff. Austriak podkreślił, że relacje między stronami pozostają transparentne, ale obecny moment nie sprzyjał nawiązaniu współpracy.
Mimo zamknięcia tematu na najbliższe sezony, Wolff wciąż tli nadzieję na przyszłość. Przyznał, że ma przeczucie, iż ich drogi mogą się jeszcze przeciąć, choć nie potrafi określić, czy nastąpi to w 2026 roku, czy znacznie później. Na ten moment ogłoszenie nowej umowy Verstappena z ekipą z Milton Keynes ucina wszelkie spekulacje dotyczące jego odejścia z Formuły 1 na rzecz wyścigów GT3.
