Lech Poznań w środku tygodnia niespodziewanie odpadł z Pucharu Polski po porażce z Siarką Tarnobrzeg. W lidze sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej – Poznaniacy prowadzą w tabeli i bardzo dobrze radzą sobie u siebie. Przed sobotnim meczem Mariusz Jop jasno odniósł się do sytuacji rywala.
Porażka Lecha z trzecioligowcem mogłaby teoretycznie dodać Wiśle wiary przed wyjazdem do Poznania. Jop nie zamierza jednak budować na tym swojej narracji.
To nie ma większego znaczenia. Każdy mecz jest inny i nie ma sensu szukać tutaj analogii
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że spotkania pucharowe mają swoją specyfikę, szczególnie dla zespołów występujących jednocześnie na kilku frontach. Ligowa rzeczywistość pokazuje zresztą, że Lech pozostaje bardzo mocny.
Poznaniacy po 11 rozegranych meczach mają 28 punktów i prowadzą w tabeli Ekstraklasy. Pięć z sześciu spotkań na własnym stadionie zakończyli zwycięstwem. Wisła zajmuje piąte miejsce z 21 punktami, ale wciąż czeka na pierwszą wyjazdową wygraną w tym sezonie.
Mimo tych liczb Jop nie zamierza nastawiać zespołu na bronienie remisu.
Nie jedziemy tam tylko po to, żeby się sprawdzić. Chcemy zrobić niespodziankę i zagrać o pełną pulę
Wisła nie planuje przy tym całkowicie zmieniać swojego sposobu gry tylko ze względu na klasę przeciwnika. Trener Białej Gwiazdy dostrzega również element, który jego drużyna może spróbować wykorzystać.
Lech imponuje przede wszystkim potencjałem ofensywnym, ale według szkoleniowca Krakowian nie jest zespołem pozbawionym słabych punktów.
W ataku Lech wygląda bardzo dobrze, natomiast w defensywie ma swoje problemy. Będziemy chcieli je wykorzystać
Dużo uwagi przed meczem poświęcono także Patrikowi Wålemarkowi. Szwed znajduje się w wysokiej formie i jest jednym z najgroźniejszych zawodników lidera. Jop docenia jego drybling, uderzenie oraz umiejętność kreowania sytuacji, ale dodaje:
To zawodnik w bardzo wysokiej formie, co nie oznacza, że nie da się go powstrzymać.
Początek meczu Lech – Wisła o godzinie 17:30 w najbliższą sobotę, tj. 31 października.
