Bradley Beal wyrasta na jedną z najciekawszych postaci tegorocznego rynku wolnych agentów. Jak donoszą amerykańskie media, o pozyskanie doświadczonego rzucającego walczą Miami Heat oraz Boston Celtics.
Sytuacja na rynku jest dynamiczna, a kluczowym czynnikiem może okazać się postawa innej legendy ligi. Jake Fischer z Bleacher Report wskazuje, że choć LeBron James nie blokuje bezpośrednio ruchów Beala, to jego nadchodzące ogłoszenie ma realny wpływ na wybór nowej drużyny przez byłego gracza Phoenix Suns. Miami Heat od dawna wykazuje zainteresowanie zawodnikiem, ale Boston Celtics mogą wykorzystać swoją tajną broń. Jest nią bliska relacja, jaka łączy Beala z liderem bostończyków, Jaysonem Tatumem.
Ryzykowny ruch po fatalnym sezonie w Los Angeles
Decyzja o wejściu na rynek zapadła po tym, jak Beal odrzucił opcję zawodnika wartą 5,6 miliona dolarów na sezon 2026-27. Jego ostatni rok w Los Angeles Clippers był pasmem nieszczęść. Przez kontuzję biodra wystąpił w zaledwie sześciu spotkaniach, notując średnio 8,2 punktu oraz 1,7 asysty przy skuteczności 37,5 procent z gry. Mimo tak słabych liczb, kluby z aspiracjami do gry w fazie play-off wciąż widzą w nim kogoś, kto może wejść z ławki i błyskawicznie seryjnie zdobywać punkty.
Kulisy negocjacji odsłonił Jake Fischer, który rzuca nowe światło na priorytety zawodnika szukającego nowej drogi po wykupieniu kontraktu w Phoenix. „Powiedziano mi dzisiaj, że decyzja Beala nie jest dokładnie wstrzymywana przez LeBrona, ale ma on na nią wpływ. Myślę, że istnieje zainteresowanie ze strony Miami i nie wykluczałbym Bostonu ze względu na powiązania z Jaysonem Tatumem. Beal na pewno zostanie podpisany przez zespół z aspiracjami do play-off” – wyjaśnił dziennikarz. Wyścig o podpis trzykrotnego All-Stara wchodzi w decydującą fazę.
