Emma Raducanu wycofała się z Wimbledonu w ostatniej chwili, co wywołało falę komentarzy w świecie tenisa. Brytyjska zawodniczka podjęła tę trudną decyzję tuż przed planowanym rozpoczęciem zmagań.
Sytuacja tenisistki zmieniła się gwałtownie w niedzielne popołudnie. Choć jeszcze dzień przed meczem Raducanu trenowała i z nadzieją patrzyła na swój start, badania lekarskie okazały się bezlitosne. U zawodniczki zdiagnozowano złamanie zmęczeniowe w prawej nodze. To ogromny cios, biorąc pod uwagę, że po udanym występie w finale HSBC Championships i powrocie do czołowej 32 rankingu WTA, wiązała z tym turniejem wielkie nadzieje jako rozstawiona zawodniczka.
Fala krytyki i obrona młodej zawodniczki
Wycofanie się Raducanu podzieliło ekspertów. Tim Henman stwierdził na łamach Daily Mail, że tenisistka musi stać się bardziej odporna fizycznie, co wywołało dyskusję o jej przyszłości w sporcie. W obronie zawodniczki stanął jednak komentator Jonathan Overend, który apeluje o empatię. Zwraca on uwagę, że dla brytyjskiego gracza rezygnacja z Wimbledonu na dzień przed startem jest sytuacją ekstremalnie trudną i nikt nie chciałby znaleźć się w takim położeniu.
„To dla niej druzgocące, rozczarowujące dla turnieju, ale mam nadzieję, że wszyscy życzą jej szybkiego powrotu do zdrowia, ponieważ miała tak wiele pecha z kontuzjami” — przyznał Jonathan Overend w rozmowie ze Sky Sports. Podkreślił on, że Raducanu zwlekała z ogłoszeniem decyzji do samego końca, ponieważ chciała dać sobie każdą możliwą szansę na występ. Obecnie priorytetem dla zawodniczki pozostaje regeneracja i wyleczenie urazu nogi.
