Transfer Jaylena Browna do Philadelphia 76ers to jedna z najbardziej znaczących roszad w NBA w ostatnich latach. Choć powszechnie wiedziano, że Boston Celtics szukają kupca na swojego zawodnika, mało kto spodziewał się, że trafi on akurat do Filadelfii.
Według informacji przekazanych przez Tony'ego Jonesa z The Athletic, sami włodarze 76ers nie wierzyli początkowo, że mają jakiekolwiek szanse na pozyskanie obrońcy klasy All-NBA. „Sixers wiedzieli, że nie są pierwszym, drugim, ani nawet trzecim zespołem na radarze Bostonu, ale nie przestawali dzwonić” – ujawnił Jones. Sytuacja uległa gwałtownej zmianie, gdy Celtics przegrali wyścig o Giannisa Antetokounmpo z Miami Heat, co otworzyło nową drogę negocjacyjną dla ekipy z Pensylwanii.
Ryzykowna gra między dywizyjnymi rywalami
Nawet po niepowodzeniu Bostonu w staraniach o Greka, Philadelphia nadal postrzegała siebie jako kandydata z minimalnymi szansami na sukces. Logika podpowiadała, że Celtics będą woleli wysłać Browna do Konferencji Zachodniej, zamiast wzmacniać bezpośredniego rywala z tej samej dywizji. Nazwisko zawodnika pojawiło się jednak publicznie w kontekście wcześniejszych rozmów transferowych, co doprowadziło do punktu, z którego nie było już powrotu dla relacji na linii klub-koszykarz.
Dzięki tej determinacji Philadelphia 76ers zbudowała tego lata najbardziej utalentowaną pierwszą piątkę w lidze. Do składu dołączył nie tylko Jaylen Brown, ale także LeBron James, który podpisał kontrakt jako wolny agent, uzupełniając trzon zespołu tworzony przez Joela Embiida, Tyrese’a Maxeya oraz VJ Edgecombe’a. Takie nagromadzenie gwiazd w jednym miejscu rodzi jednak pytania o to, jak zawodnicy poradzą sobie z koniecznością ograniczenia swoich indywidualnych ról na boisku.
Głównym celem organizacji pozostaje zdobycie mistrzostwa NBA, co będzie wymagało od Maxeya i pozostałych liderów ogromnych poświęceń. Eksperci zastanawiają się, czy każda z gwiazd będzie gotowa zrobić krok w tył dla dobra drużyny. Teraz to na barkach zawodników spoczywa odpowiedzialność za dokonanie niezbędnych korekt, które realnie przybliżą ich do wywalczenia tytułu.
