Konstantinos Karetsas nie zdołał dokończyć inauguracyjnego spotkania Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów przeciwko Villarreal. Młody zawodnik musiał opuścić murawę już w 27. minucie gry, co wywołało ogromne poruszenie na trybunach i w sztabie szkoleniowym. Choć jego zespół ostatecznie wygrał 3:2, nastroje w klubie są dalekie od radosnych ze względu na nagłe pogorszenie stanu zdrowia piłkarza.
Oficjalny komunikat klubu potwierdził, że przyczyną zejścia z boiska były problemy z krążeniem. Sytuacja wyglądała groźnie, ponieważ zawodnik nagle usiadł na murawie i wymagał pomocy medycznej. „Konstantinos Karetsas musiał opuścić boisko z powodu problemów z krążeniem. Kosta czuje się dobrze, biorąc pod uwagę okoliczności, i jest w drodze do szpitala na dalsze badania” – poinformowała Borussia Dortmund w oficjalnym oświadczeniu wydanym we wtorkowy wieczór.
Dyrektor sportowy Ole Book w rozmowie z Ruhr Nachrichten przyznał, że całe zdarzenie było dużym szokiem dla wszystkich obecnych na stadionie. „Stało się to bardzo nagle. Mamy nadzieję, że szybko wróci do zdrowia i nie jest to nic poważnego. W tej chwili jest to dla nas wszystkich powód do niepokoju” – podkreślił Book. Głos zabrał również dyrektor zarządzający Lars Ricken, który pochwalił resztę drużyny za to, jak poradziła sobie z tą trudną sytuacją. Przyznał, że widok kolegi wynoszonego na noszach jest ogromnym obciążeniem psychicznym, ale zespół potrafił się zjednoczyć i dowieźć zwycięstwo do końca.
Według zagranicznych doniesień Karetsas musiał przedwcześnie zakończyć swój występ w tym meczu. Sztab medyczny czeka teraz na wyniki szczegółowych testów, które mają wykluczyć poważniejsze schorzenia kardiologiczne i pozwolić na bezpieczny powrót gracza do treningów.
