Alexander Zverev zameldował się w półfinale US Open po zwycięstwie nad Boticiem van de Zandschulpem, ale to nie jego forma sportowa budzi największe emocje. Niemiecki tenisista stał się twarzą problemu, który zdaniem obserwatorów wymaga natychmiastowej interwencji władz światowego tenisa i zmiany obowiązujących przepisów. Choć zawodnik może mówić o sporym szczęściu w losowaniu, unikając graczy z pierwszej dwudziestki rankingu ATP, to jego zachowanie między punktami wywołało falę krytyki.
Liczby nie kłamią i w przypadku Zvereva są one wręcz niewiarygodne. W trakcie swoich pierwszych pięciu meczów w Nowym Jorku zawodnik odbił piłkę przed serwisem aż 12 040 razy, co przekłada się na ogromną ilość czasu zabieranego kibicom i rywalom. Obecny system z zegarem odliczającym 25 sekund na wprowadzenie piłki do gry okazuje się dziurawy, ponieważ nie reguluje tempa między pierwszą a drugą próbą serwisu. To rażąca luka w przepisach, którą czołowi gracze bezlitośnie wykorzystują, by zyskać dodatkowe sekundy na odpoczynek.
Problem ten dostrzegł już wcześniej Novak Djoković, który zauważył, że wprowadzenie zegara paradoksalnie mogło wydłużyć przestoje na korcie. Serb tłumaczył, że odliczanie rusza dopiero po wywołaniu wyniku przez sędziego, co przy głośnej publiczności lub długich wymianach trwa wieczność. „Właściwie czuję, że jest teraz więcej czasu niż wcześniej” – przyznał 24-krotny mistrz wielkoszlemowy. Według zagranicznych doniesień, wprowadzenie restrykcji dotyczących czasu między pierwszym a drugim podaniem mogłoby rozwiązać jeden z największych problemów współczesnego tenisa, jakim są mecze kończące się głęboką nocą.
Napięty harmonogram turnieju w Nowym Jorku dodatkowo potęguje frustrację ekspertów i byłych zawodników. Stało się to po maratonie Zvereva z Quentinem Halysem, który zakończył się o godzinie 2:15 nad ranem w piątek. Skrócenie procedur serwisowych wydaje się jedyną drogą, by uniknąć tak ekstremalnych sytuacji w przyszłości i usprawnić przebieg widowiska.
