Tegoroczna przygoda Qinwen Zheng i Mirry Andreevej z US Open dobiegła końca na etapie ćwierćfinału. Choć obie tenisistki czują niedosyt po porażkach, ich konta bankowe oraz dorobek punktowy w rankingu WTA znacząco wzrosły.
Qinwen Zheng, która przed turniejem zajmowała 121. miejsce w zestawieniu, zanotowała imponujący awans. Dzięki zwycięstwom nad takimi zawodniczkami jak Iga Świątek czy Madison Keys, Chinka przesunęła się na 52. lokatę w rankingu live. Za dotarcie do najlepszej ósemki turnieju w Nowym Jorku otrzymała 780 tysięcy dolarów oraz 430 punktów rankingowych, co stanowi solidny fundament pod powrót do czołówki.
Awans w rankingu i bolesne lekcje na korcie
Mirra Andreeva również wzbogaciła się o 780 tysięcy dolarów, jednak jej sytuacja rankingowa wygląda inaczej. Rosjanka utrzymała swoją wysoką, piątą pozycję na świecie, zwiększając łączną pulę punktów do 5743. W ćwierćfinałowym starciu z Coco Gauff była blisko sukcesu, ale ostatecznie uległa czwartej rakiecie świata 6:2, 6:7(7), 2:6, kończąc swój występ na Flushing Meadows z mieszanymi uczuciami.
„Widziałam, że na początku była zdenerwowana, więc starałam się to wykorzystać. Potem ona zaczęła grać lepiej, a ja zaczęłam popełniać więcej błędów. Tak to już jest w tej grze” – przyznała Andreeva po meczu. Tenisistka podkreśliła, że mimo porażki czuła się na korcie mniej spięta niż zazwyczaj, co pozwoliło jej na odważniejszą grę w początkowej fazie spotkania.
Qinwen Zheng również dostrzega pozytywy, mimo przegranej z Eleną Rybakiną 3:6, 6:1, 4:6. „Myślę, że dobra rzecz jest taka, że wiem, jak rywalizować lepiej niż na początku roku. Ten turniej pomaga mi odnajdywać siebie krok po kroku” – stwierdziła Chinka. Zawodniczka dodała, że musi wyciągnąć wnioski z błędnych decyzji podejmowanych w najważniejszych momentach meczu, aby w przyszłości uniknąć podobnych potknięć.
