Ben Shelton i Carlos Alcaraz zeszli z kortu Arthur Ashe Stadium dopiero przed godziną 4:00 nad ranem czasu lokalnego. Ich ćwierćfinałowy pojedynek na US Open 2026 trwał pięć godzin i zakończył się zwycięstwem Amerykanina po morderczym boju.
Tenisiści rozpoczęli swoje spotkanie dopiero po godzinie 23:00, co wywołało falę krytyki pod adresem organizatorów turnieju. Rennae Stubbs, współpracująca obecnie z Sereną Williams, zaproponowała konkretne rozwiązanie, które ma zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości bez konieczności rezygnacji z formatu pięciosetowego. Australijka uważa, że w decydującej partii powinien obowiązywać 10-punktowy tie-break, podobnie jak ma to miejsce w rozgrywkach deblowych. „Jedną rzeczą, która pozwoli naprawić te nocne historie i pięciogodzinne mecze, jest tie-break do 10 punktów w piątym secie! Czekam na wasze opinie!” – napisała Stubbs w mediach społecznościowych tuż po zakończeniu starcia Sheltona z Alcarazem.
Problem nocnych maratonów wynikał z decyzji o rozegraniu wszystkich czterech ćwierćfinałów na głównym korcie Arthur Ashe Stadium. Gdyby organizatorzy zdecydowali się przenieść część spotkań na Louis Armstrong Arena, która mieści 14 tysięcy widzów, zawodnicy nie musieliby rywalizować do świtu. Carlos Alcaraz po porażce przyznał, że Shelton był niesamowitym i potężnym graczem, który potrafił odnaleźć się w każdej sytuacji na korcie.
Debata nad skróceniem meczów nabiera tempa, zwłaszcza że nowy szef Australian Open sugerował niedawno całkowite odejście od pięciu setów. Propozycja Stubbs wydaje się kompromisem, choć w przypadku meczu Alcaraza z Sheltonem nawet taki tie-break nie zmieniłby faktu, że zawodnicy wyszli na kort zdecydowanie za późno. Amerykanin świętuje swój największy sukces, podczas gdy władze US Open muszą zmierzyć się z zarzutami o „zabijanie tenisa” poprzez fatalne planowanie gier.
