Elena Rybakina dokonała historycznego wyczynu na kortach w Nowym Jorku i oficjalnie zostanie 30. liderką rankingu WTA w historii. Po dramatycznym, trzysetowym boju z Qinwen Zheng, tenisistka zapewniła sobie awans do półfinału US Open, co przy jednoczesnym układzie wyników oznacza koniec dwuletniego panowania Aryny Sabalenki na szczycie światowego zestawienia. Oficjalna zmiana na pozycji numer jeden nastąpi w najbliższy poniedziałek, tuż po zakończeniu wielkoszlemowych zmagań.
Mecz z chińską kwalifikantką nie zaczął się po myśli Rybakiny, która przegrała pierwszą partię. Zawodniczka zdołała jednak opanować nerwy i odwrócić losy spotkania, wygrywając kolejne sety 6:1, 6:4. Był to dla niej pierwszy w karierze awans do najlepszej czwórki nowojorskiego turnieju, wywalczony w trudnych warunkach atmosferycznych, które mocno dawały się we znaki obu tenisistkom.
Wewnętrzna walka nowej liderki rankingu
W rozmowie z Andreą Petkovic tuż po zakończeniu pojedynku, Rybakina nie kryła, że triumf kosztował ją mnóstwo sił psychicznych. Przyznała, że musiała zmierzyć się nie tylko z rywalką, ale i własnymi słabościami wywołanymi nagłą zmianą pory rozgrywania meczu. „W mojej głowie trochę narzekałam na słońce, cień i wiele innych rzeczy. To była zdecydowanie walka wewnątrz mnie, ale cieszę się, że odepchnęłam wszystkie negatywne myśli i walczyłam dalej” – wyznała nowa rakieta numer jeden na świecie.
Mimo ogromnego sukcesu rankingowego, tenisistka zachowuje chłodną głowę i skupia się na głównym celu, jakim jest końcowy triumf w Nowym Jorku. „To niesamowite osiągnięcie, ale wiemy, jak szybko wszystko może się zmienić w tenisie pod względem rankingu czy w trakcie meczu. Czuję, że muszę po prostu skupić się na swojej grze, spróbować odpocząć i cieszyć się jutrzejszym dniem” – dodała Rybakina, która w półfinale zmierzy się z Coco Gauff lub Mirrą Andriejewą. Z obiema potencjalnymi rywalkami ma wyrównany bilans bezpośrednich starć, co zapowiada kolejne emocjonujące widowisko.
