Carlos Alcaraz nie obroni tytułu na nowojorskich kortach Flushing Meadows. Trzeci tenisista świata uległ w ćwierćfinale Benowi Sheltonowi po wyczerpującym, trwającym blisko cztery i pół godziny maratonie, który zakończył się wynikiem 6:7(5), 6:1, 6:3, 1-6, 6:7(7).
Hiszpan był bliski przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, prowadząc w decydującym tie-breaku 5:3 oraz 6:5. Ostatecznie to jednak sklasyfikowany na dziewiątym miejscu w rankingu Shelton zachował więcej zimnej krwi w końcówce spotkania, które zakończyło się późno w nocy. Dla Alcaraza był to pierwszy turniej po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją prawego nadgarstka, jakiej nabawił się w kwietniu podczas zawodów w Barcelonie.
Rusedski punktuje ustawienie Alcaraza
Greg Rusedski w swoim podcaście „Off Court With Greg Rusedski” surowo ocenił postawę 23-latka. Były finalista US Open z 1997 roku zauważył, że Hiszpan przyjmował zbyt głęboką pozycję przy returnie, co dawało rywalowi ogromną przewagę czasową. Zdaniem eksperta, takie ustawienie pozwoliło Sheltonowi na swobodne stosowanie taktyki serwis-wolej i przejmowanie inicjatywy zaraz po podaniu.
„Myślę, że to był mały błąd taktyczny. Nienawidzę być surowy, ale jeśli dajesz Sheltonowi tyle czasu, grając tak daleko z tyłu, to owszem, eliminujesz asy, ale jednocześnie nie odbierasz mu czasu na reakcję” – ocenił Rusedski. Ekspert dodał, że Alcaraz powinien brać przykład z Jannika Sinnera, który w starciach z Amerykaninem wchodzi głębiej w kort, zmuszając przeciwnika do szybszego podejmowania decyzji pod presją.
Mimo porażki, powrót Alcaraza po długiej absencji wzbudził uznanie obserwatorów. Rusedski podkreślił, że forma zaprezentowana przez Hiszpana po tak długiej przerwie od tenisa jest imponująca, a o wyniku starcia z Sheltonem zadecydowały zaledwie dwa punkty rozegrane w ekstremalnych warunkach. Mecz ten zapisał się w historii turnieju jako jeden z najpóźniej zakończonych pojedynków, co wywołało w środowisku dyskusję o konieczności zmian w planowaniu sesji wieczornych.
