Wściekłość w Madrycie po meczu z Arsenalem. „Nie graliśmy przeciwko nim, tylko przeciwko UEFA”

Jarosław ZającJarosław Zając
6 maja 2026 23:09
Wściekłość w Madrycie po meczu z Arsenalem. „Nie graliśmy przeciwko nim, tylko przeciwko UEFA”
Źródło: football-espana.net

Atletico Madryt pożegnało się z marzeniami o finale Ligi Mistrzów po półfinałowym starciu z Arsenalem. Choć oficjalnie klub starał się zachować spokój, wewnątrz organizacji wrze. Hiszpanie są przekonani, że zostali skrzywdzeni przez arbitra, który zignorował aż trzy sytuacje kwalifikujące się do podyktowania rzutu karnego. Frustracja jest tym większa, że kontrowersje dotyczą kluczowych momentów spotkania, które decydowały o awansie do wielkiego finału.

Głównym punktem zapalnym są sytuacje z udziałem Giuliano Simeone oraz Antoine'a Griezmanna. Simeone został powalony w polu karnym przez Riccardo Calafioriego, co później dokumentował w mediach społecznościowych. Piłkarz przyznał, że przy próbie strzału został wytrącony z równowagi przez Gabriela Magalhaesa, a sędzia nawet nie sprawdził powtórki VAR. Podobny los spotkał Griezmanna, który upadł po starciu z Calafiorim, jednak arbiter wcześniej dopatrzył się przewinienia innego zawodnika Atletico, Marca Pubilla.

Ostre oskarżenia o spisek i sędziowską machinę

Najmocniejsze słowa padły z ust burmistrza Madrytu, Jose Luisa Martineza-Almeidy. Zadeklarowany kibic Atletico stwierdził wprost, że klub nie rywalizował z Arsenalem, lecz z całą strukturą UEFA. Jego zdaniem federacja uruchomiła machinę, by uniemożliwić hiszpańskiemu zespołowi awans. Almeida zakwestionował również wyznaczenie niemieckiego arbitra w momencie, gdy Hiszpania i Niemcy walczą o dodatkowe miejsce w Lidze Mistrzów, nazywając tę decyzję niezrozumiałą i celową.

Dodatkowym powodem do gniewu w obozie Los Colchoneros był czas doliczony do meczu. Mimo ogłoszonych pięciu minut, efektywna gra trwała zaledwie minutę i 37 sekund. W tym czasie sędzia pokazał cztery żółte kartki, a zawodnicy Arsenalu skutecznie wybijali piłkę na trybuny. Diego Simeone nazwał sytuację z Griezmannem jasną, ale uciął temat, by nie szukać wymówek. Z kolei Mikel Arteta, który po pierwszym meczu grzmiał na sędziów, tym razem ocenił ich pracę jako bardzo dobrą.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!