Arsenal nie ustaje w wysiłkach, by wzmocnić środek pola przed walką o najwyższe cele, a na szczycie listy życzeń pozostaje Bruno Guimaraes. Jak donoszą media, Newcastle United musiało zareagować na lawinę spekulacji dotyczącą rzekomych rozmów z Kanonierami.
Władze Newcastle United stanowczo odrzuciły doniesienia, jakoby prowadziły bezpośrednie negocjacje z Arsenalem w sprawie transferu opiewającego na 80 milionów funtów. Źródła w klubie, na które powołuje się The Northern Echo, podkreślają, że do biur na St. James’ Park nie wpłynęła żadna formalna oferta ani zapytanie. Mimo że 28-letni Brazylijczyk jest łączony z przeprowadzką do Londynu, klub utrzymuje niezmienne stanowisko: ich kapitan nie jest na sprzedaż i ma wkrótce wrócić do treningów.
Newcastle nie chce kolejnych osłabień po wielkich odejściach
Determinacja Newcastle, by zatrzymać Guimaraesa, wynika z dotychczasowych ruchów kadrowych w tym oknie transferowym. Zespół opuścili już Anthony Gordon, który przeniósł się do Barcelony, oraz Sandro Tonali, który wybrał Tottenham. Utrata trzeciego kluczowego zawodnika byłaby dla drużyny potężnym ciosem sportowym. Choć dyrektor generalny David Hopkinson przyznawał wcześniej, że klub musi nauczyć się lepiej sprzedawać graczy, obecnie nie ma woli, by pozbywać się lidera środka pola, który odpoczywa po udziale w mistrzostwach świata.
Obecnie Bruno Guimaraes przebywa na przedłużonym urlopie, ale w najbliższy piątek ma stawić się w ośrodku treningowym Newcastle. Następnie zawodnik dołączy do reszty składu na zgrupowaniu w La Manga. W przeciwieństwie do Alexandra Isaka, który zeszłego lata wymusił transfer do Liverpoolu, Brazylijczyk nie daje sygnałów, by zamierzał porzucić obecny zespół. Newcastle pozostaje pewne swego, choć rynek transferowy bywa nieprzewidywalny, zwłaszcza gdy do gry wchodzą ogromne pieniądze oferowane przez gigantów Premier League.
