Wysłannicy Fenerbahce pojawili się w Mediolanie, aby przyspieszyć starania o Rafaela Leao, jednak spotkanie nie przyniosło przełomu. Przyszłość Portugalczyka pozostaje niejasna, a do gry o jego podpis mocno włącza się także Galatasaray. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, oba tureckie kluby muszą znacząco podnieść swoje oferty, aby przekonać zarówno władze Milanu, jak i samego zawodnika do transferu jeszcze w tym oknie.
AC Milan postawił sprawę jasno i oczekuje za swojego gracza co najmniej 50 milionów euro. W grę wchodzi również wypożyczenie z obowiązkiem wykupu, co mogłoby ułatwić negocjacje. Fenerbahce wstrzymuje się z ostateczną propozycją do czasu rozstrzygnięcia walki o Ligę Mistrzów, natomiast Galatasaray analizuje żądania płacowe piłkarza. Leao oczekuje ogromnej pensji, a ekipa Cimbom wydaje się bardziej skłonna, by spełnić te wygórowane oczekiwania finansowe gwiazdora Serie A.
Transferowy impas blokuje wzmocnienia w Mediolanie
Brak finalizacji odejścia Leao paraliżuje ruchy Milanu w drugą stronę. Klub stracił już szansę na pozyskanie Kostantinosa Karetsasa, którego sprzątnęła im sprzed nosa Borussia Dortmund. Włoski zespół otrzymał propozycję zakupu Matiasa Soulé za 30 milionów euro, ale na razie nie podjął konkretnych działań. Na liście życzeń znajdują się także Amad Diallo z Manchesteru United, Can Uzun z Eintrachtu Frankfurt oraz Savinho z Manchesteru City, jednak ich wysokie ceny stanowią obecnie barierę nie do przejścia.
Sytuacja staje się napięta, ponieważ ambitne cele transferowe Rossonerich budzą zainteresowanie innych europejskich potęg. Milan obserwuje również Franco Mastantuono, lecz w tym przypadku Real Madryt nie zamierza oddawać pełnej kontroli nad przyszłością utalentowanego gracza. Jeśli mediolańczycy będą zwlekać ze sprzedażą Leao, mogą obudzić się z ręką w nocniku, tracąc kolejne okazje na rynku, podczas gdy tureckie kluby słyną z finalizowania transakcji w ostatniej chwili.
