Pierwsza runda STS Pucharu Polski mocno skurczyła grono przedstawicieli Ekstraklasy w tych rozgrywkach. Z turniejem pożegnało się już siedem zespołów z najwyższej klasy, w tym Legia Warszawa, Wisła Kraków czy Pogoń Szczecin. Takie wyniki mogą ponownie wywołać dyskusję dotyczącą formatu rozgrywek i tego, czy na początkowym etapie nie powinien on w większym stopniu chronić najwyżej notowanych drużyn.
Do drugiej rundy awansowało 11 z 18 ekstraklasowiczów. Na pierwszej przeszkodzie zatrzymały się Cracovia, Legia Warszawa, Pogoń Szczecin, Widzew Łódź, Wieczysta Kraków, Wisła Kraków oraz Zagłębie Lubin.
Część rozstrzygnięć miała charakter sporych niespodzianek. Wisłę wyeliminowała Odra Opole, Wieczysta przegrała 1:3 z Avią Świdnik, natomiast Legia uległa 0:3 Motorowi Lublin. Zagłębie przegrało z Siarką Tarnobrzeg 2:3, a Pogoń została wyeliminowana przez Śląsk Wrocław.
W drugiej rundzie pozostało 11 przedstawicieli najwyższej ligi. Nie jest to jednak sytuacja bez precedensu. Tyle samo było ich na tym etapie w sezonach 2024/25, 2019/20 i 2018/19. Jeszcze gorzej było w rozgrywkach 2021/22, gdy do kolejnej rundy dostało się tylko dziesięć ekip z Ekstraklasy.
Tegoroczne wyniki mogą jednak dostarczyć kolejnych argumentów w trwającej dyskusji o rozstawieniu klubów w Pucharze Polski. Z jednej strony istotą krajowego pucharu pozostaje możliwość konfrontacji drużyn z różnych poziomów oraz niespodzianki, które są nieodłączną częścią tych rozgrywek. Rozstawienie ograniczałoby część tej nieprzewidywalności.
Z drugiej strony stawka nie kończy się na samym krajowym trofeum. Zdobywca Pucharu Polski otrzymuje możliwość rywalizacji w europejskich pucharach, dlatego pojawia się pytanie, czy system powinien w większym stopniu zwiększać szanse na dotarcie do decydujących rund najmocniejszych polskich zespołów.
Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że rozstawienie z pewnością nie gwarantowałoby sukcesu faworytom. Wyniki pierwszej rundy pokazują wręcz coś przeciwnego – ekstraklasowicze potrafią odpadać również z rywalami z niższych poziomów. Ewentualna zmiana mogłaby natomiast ograniczyć sytuacje, w których przedstawiciele najwyższej ligi eliminują się między sobą już na początku rywalizacji.

