George Russell zdominował drugą sesję treningową przed Grand Prix Włoch, spychając Charlesa Leclerca z fotela lidera. Brytyjczyk wykręcił czas 1:22,559, co pozwoliło mu wyprzedzić reprezentanta Ferrari o zaledwie 0,120 sekundy.
Rywalizacja na legendarnym torze Monza nabrała tempa po 20 minutach, gdy czołówka założyła miękkie opony Pirelli. Kimi Antonelli z Mercedesa na krótko objął prowadzenie z wynikiem 1:22,700, ale szybko odpowiedzieli mu Russell i Leclerc. Ostatecznie to kierowca Mercedesa ustalił nieosiągalny dla reszty rezultat, podczas gdy Antonelli zamknął czołową trójkę ze stratą 0,141 sekundy do kolegi z zespołu.
Problemy mistrza i niebezpieczny incydent w alei serwisowej
Max Verstappen zaliczył trudny powrót do bolidu po tym, jak w pierwszej sesji zastępował go Ayumu Iwasa. Holender nie mógł znaleźć odpowiedniego balansu w swoim RB22, a zmiany ustawień przedniego skrzydła nie przyniosły poprawy. Lider klasyfikacji generalnej zakończył zmagania dopiero na dziewiątej pozycji, tracąc ponad osiem dziesiątych sekundy do najszybszego Russella.
Sędziowie FIA będą mieli pełne ręce roboty po incydencie z udziałem Lance’a Strolla i Lando Norrisa. Kanadyjczyk po wyjeździe z alei serwisowej nieostrożnie zajechał drogę kierowcy McLarena, zmuszając go do gwałtownego manewru obronnego. Norris, który wygrał dwa ostatnie wyścigi, uzyskał czwarty czas sesji, plasując się tuż przed Lewisem Hamiltonem w Ferrari.
W dolnej części stawki niepokój wywołały dźwięki silnika V6 w bolidzie Gabriela Bortoleto, co zmusiło ekipę Audi do przerwania jazd Brazylijczyka. Z dobrej strony pokazał się Arvid Lindblad z Racing Bulls, który przez moment zajmował trzecie miejsce, by ostatecznie spaść na siódmą lokatę. Stawkę zamknęli kierowcy Cadillac F1 Team oraz Lance Stroll, który po błędzie na torze stracił ponad dwie i pół sekundy do lidera.
