Formuła 1 stoi u progu historycznej zmiany, która bezpośrednio wpłynie na czas trwania niedzielnych zmagań. Według zagranicznych doniesień serwisu Autosport, dystans wyścigów Grand Prix od 2027 roku zostanie skrócony z obecnych 305 do 290 kilometrów.
Decyzja ta jest wynikiem kompromisu między zespołami a FIA w obliczu nowych regulacji silnikowych. Początkowo planowano skrócenie tylko wybranych rund, jednak ostatecznie uznano, że ujednolicenie dystansu dla całego kalendarza będzie mniejszym złem. Nawet legendarne Monaco, które obecnie ma limit 260 kilometrów, prawdopodobnie doczeka się dalszych cięć w liczbie okrążeń.
Koniec z jazdą na oszczędzanie energii
Głównym powodem zmian jest nowa formuła techniczna, w której moc elektryczna i spalinowa mają rozkładać się po połowie. Kierowcy ostro krytykowali ten kierunek, wskazując na nienaturalny styl jazdy wymuszony ciągłą potrzebą odzyskiwania energii. Tak zwane wyścigi „yo-yo”, gdzie tempo drastycznie spada w zależności od stanu naładowania baterii, nie zyskały aprobaty w padoku.
Zespoły jednogłośnie poparły propozycję skrócenia dystansu, co pozwoli uniknąć drastycznego powiększania zbiorników paliwa w bolidach, które i tak zmagają się z nadmierną masą. Choć od 2028 roku planowane jest przesunięcie proporcji mocy na 60:40 na korzyść silników spalinowych, sezon 2027 będzie etapem przejściowym. Włodarze serii chcą w ten sposób uciąć dyskusje o wadach nowych przepisów, zanim te na dobre zdominują nagłówki mediów.
Warto przypomnieć, że podobny krok wykonano już w 1958 roku, gdy maksymalny dystans wyścigów drastycznie obcięto z 500 do 300 kilometrów. Obecna zmiana o około 15 kilometrów oznacza, że większość niedzielnych zmagań zostanie skrócona o dwa do czterech okrążeń. Propozycja czeka teraz na oficjalne zatwierdzenie przez Światową Radę Sportów Motorowych.
