Max Verstappen wystartuje z pierwszej linii do wyścigu o Grand Prix Belgii, zajmując drugie miejsce w kwalifikacjach. Holender musiał jednak uznać wyższość Kimiego Antonellego, który sięgnął po pole position z przewagą trzech dziesiątych sekundy.
Kluczem do sukcesu Verstappena okazała się współpraca z Isackiem Hadjarem. Francuz, który ze względu na wymianę elementów jednostki napędowej i tak ruszy z końca stawki, poświęcił swoje przejazdy w Q3, by holować lidera zespołu. Red Bull precyzyjnie zaplanował wykorzystanie cienia aerodynamicznego w ostatnim sektorze toru Spa-Francorchamps, szczególnie na prostej przed finałową szykaną. Choć pierwsza próba nie była idealna, druga pozwoliła Verstappenowi zyskać cenne ułamki sekund, które wywindowały go na drugą lokatę.
Ryzykowne manewry na torze Spa
Podczas decydującego okrążenia odległość między bolidami Red Bulla była tak mała, że wzbudziła niepokój obserwatorów. Verstappen przyznał po sesji, że w pewnym momencie obawiał się kolizji, ale ostatecznie zaufał Hadjarowi. Dzięki tej pomocy Holender zyskał 0,3 sekundy względem swojego poprzedniego przejazdu. Sam kierowca nie ukrywa, że bez tego wsparcia jego sytuacja w tabeli wyników wyglądałaby zupełnie inaczej, co podkreślił w rozmowie z mediami tuż po zakończeniu rywalizacji.
„Isack w Q3 bardzo mi pomógł z holowaniem w ostatnim sektorze. To dlatego tutaj siedzę, w przeciwnym razie mogłoby to być łatwo P6. Różnice za mną były bardzo małe, więc dziękuję mu za to” — przyznał Max Verstappen. Holender dodał również, że zespół zrobił wszystko, co było w jego mocy, by zniwelować braki prędkości na prostych, które doskwierały bolidowi przez cały weekend w Belgii.
Hadjar wyjaśnił później, że zadanie nie było proste ze względu na oprogramowanie silnika, które „gubiło się” przy nietypowych manewrach zwalniania i przyspieszania. Podczas drugiej próby Francuzowi zabrakło energii w systemach, przez co Verstappen zbliżył się do niego bardziej, niż planowano. Mimo tych technicznych trudności, plan Red Bulla został zrealizowany, a Verstappen uniknął startu z dalszych pozycji, co przy obecnej formie Mercedesa mogłoby być niezwykle kosztowne w kontekście niedzielnego wyścigu.
