Lille OSC oficjalnie ogłosiło pozyskanie Tanguy’ego Nianzou z Sevilli. Francuski obrońca podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny rok, co ma być nowym otwarciem w jego trapionej urazami karierze.
Decyzja o sprowadzeniu 24-letniego defensora wynika z pilnej potrzeby wzmocnienia formacji obronnej Lille. Klub musiał zareagować na odejście kluczowych postaci z ubiegłego sezonu. Z zespołem pożegnali się 34-letni Aissa Mandi, który grał niemal w każdym spotkaniu, oraz 31-letni Chancel Mbemba. Nianzou ma wypełnić tę lukę, jednak jego dotychczasowa historia budzi spore obawy sztabu medycznego i kibiców. Choć od jego debiutu w barwach Paris Saint-Germain minęło już siedem lat, zawodnik rzadko pojawiał się na murawie.
Trudna przeszłość i nadzieja na przełom w Ligue 1
Statystyki Nianzou są bezlitosne i pokazują skalę problemów, z jakimi mierzył się w poprzednich klubach. Przez lata spędzone w Paris Saint-Germain, Bayernie Monachium oraz Sevilli uzbierał łącznie zaledwie 103 występy. Najwięcej szans otrzymał w Hiszpanii, gdzie trafił w 2022 roku za kwotę szacowaną na 16 milionów euro. W ciągu czterech sezonów w barwach Sevilli rozegrał tylko 62 mecze. Częste kontuzje hamowały rozwój talentu, który swego czasu zaprowadził go do młodzieżowych reprezentacji Francji i jednego z największych klubów Bundesligi.
Władze Lille liczą na to, że powrót do ojczyzny pozwoli obrońcy odzyskać stabilizację i dawną formę. Po serii niepowodzeń w Niemczech i Hiszpanii, Ligue 1 ma stać się miejscem, w którym Nianzou w końcu udowodni swoją wartość bez ciągłych przerw na rehabilitację. Ryzyko jest duże, ale potencjał zawodnika, za którego niedawno płacono wielkie pieniądze, skłonił trzecią drużynę poprzedniego sezonu do podjęcia tej próby. Teraz wszystko zależy od zdrowia piłkarza, który w wieku 24 lat wciąż szuka swojego miejsca w dorosłym futbolu.
