Franco Mastantuono stoi przed najważniejszym wyzwaniem w swojej krótkiej karierze w Realu Madryt. Argentyński skrzydłowy musi przekonać do siebie José Mourinho podczas trwającego okresu przygotowawczego, inaczej zostanie wypożyczony przed startem sezonu.
Sytuacja 18-latka w stolicy Hiszpanii jest skomplikowana. Real Madryt zapłacił za niego 60 milionów euro, ale liczby z debiutanckiego sezonu nie uzasadniają tak wysokiego wydatku. Mastantuono rozegrał 35 spotkań, z czego tylko 17 w podstawowym składzie, zdobywając zaledwie trzy bramki i notując jedną asystę. Jego rola w zespole malała z każdym miesiącem, a brak powołania do reprezentacji Argentyny na mistrzostwa świata tylko potwierdził, że nastolatek nie spełnia pokładanych w nim nadziei.
Ostatnia szansa na prawej stronie boiska
Obecnie los Mastantuono leży w rękach Mourinho. Argentyńczyk jest jednym z ośmiu zawodników pierwszej drużyny, którzy już trenują w Valdebebas, co daje mu przewagę nad odpoczywającymi kolegami. Kontuzja kolana Rodrygo, która wyklucza Brazylijczyka z gry do listopada lub grudnia, oraz urlop Ardy Gülera sprawiają, że prawa flanka jest obecnie wolna. To idealny moment, aby lewonożny kreator udowodnił, że potrafi dostosować się do rygorystycznych wymagań taktycznych i defensywnych nowego trenera.
Jeśli Mastantuono nie wykorzysta tej okazji w najbliższych tygodniach, Real Madryt uruchomi plan awaryjny. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wypożyczenie do innego klubu LaLiga lub czołowej ligi europejskiej. Taki ruch ma pozwolić zawodnikowi na regularną grę i odbudowanie formy, chroniąc jednocześnie klub przed całkowitą utratą wartości zainwestowanych w niego pieniędzy. Ostateczna decyzja zapadnie po pierwszych meczach towarzyskich, gdy Mourinho dokona selekcji na nadchodzące rozgrywki.
