Fiorentina podjęła ostateczną decyzję w sprawie przyszłości Amira Richardsona. Marokański pomocnik opuszcza szeregi włoskiego klubu i wraca do Francji, gdzie ma nadzieję na odbudowanie formy po bardzo trudnym okresie w swojej karierze.
Le Havre oficjalnie ogłosiło pozyskanie swojego wychowanka na zasadzie wypożyczenia. Richardson, który urodził się w Nicei, nie zdołał przebić się do podstawowego składu Fiorentiny po transferze ze Stade de Reims za 9 milionów euro. Włoski klub zabezpieczył jednak swoje interesy finansowe. W umowie z francuskim zespołem zawarto klauzulę wykupu opiewającą na 8 milionów euro. To sygnał, że mimo problemów zawodnika, jego rynkowa wartość wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.
Nieudana misja w Serie A i Danii
Statystyki 24-letniego pomocnika z ostatniego sezonu są alarmujące. Richardson rozegrał zaledwie dziewięć spotkań, co przełożyło się na skromne 414 minut spędzonych na boisku. Nie pomogło mu nawet wypożyczenie do FC Kopenhaga w drugiej połowie rozgrywek 2025/26, które okazało się całkowicie nieudane. Reprezentant Maroka, mający na koncie dziewięć występów w kadrze narodowej, wraca do miejsca, które zna najlepiej. To właśnie w barwach Le Havre stawiał pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu przed wielkim transferem.
Dla Le Havre to już piąte wzmocnienie w trwającym oknie transferowym. Klub z Normandii wcześniej zakontraktował takich graczy jak Sota Nakamura, Vincent Sasso, Kaito Mizuta oraz Timothée Pembélé. Richardson pozostaje związany kontraktem z Fiorentiną aż do 2029 roku, ale jego przyszłość we Florencji stoi pod dużym znakiem zapytania. Teraz wszystko zależy od tego, czy w znajomym otoczeniu zdoła nawiązać do formy, która kiedyś skłoniła Włochów do wyłożenia za niego milionów euro.
