Fred Vasseur nie zamierza dłużej tolerować narracji o wewnętrznym rozłamie w Ferrari, która przybrała na sile po wyścigu na torze Monza. Szef stajni z Maranello potwierdził, że odbył już dyscyplinujące spotkania z Lewisem Hamiltonem i Charlesem Leclerkiem, aby wyjaśnić boiskowe spięcia oraz ich późniejsze komentarze w mediach.
Francuz w rozmowie z Autosportem stanowczo odrzucił sugestie, jakoby zespół znajdował się w kryzysie zarządzania. Choć przyznał, że incydenty na torze wymagały omówienia, uważa on skalę medialnej krytyki za zdecydowanie przesadzoną. Vasseur podkreślił, że obaj kierowcy muszą zrozumieć swoją rolę w ochronie wizerunku ekipy, co jest fundamentem jego filozofii prowadzenia stajni.
Zasady Vasseura i walka o autorytet w Ferrari
Podczas spotkań z zawodnikami szef Ferrari przypomniał im o odpowiedzialności, jaka spoczywa na reprezentantach legendarnej marki. Vasseur odwołał się do własnych doświadczeń, wskazując, że zawsze bierze na siebie winę za błędy strategiczne przed kamerami, by chronić setki pracowników w fabryce. Tego samego oczekuje od swoich gwiazd, które jego zdaniem zbyt emocjonalnie wypowiadają się po wyścigach.
„Nie proszę ich, aby nie byli otwarci czy twardzi. Ale bardzo często są znacznie spokojniejsi w rozmowach z nami niż wtedy, gdy idą rozmawiać z prasą” – wyjaśnił Vasseur w rozmowie z Autosportem. Szef Ferrari przytoczył też słowa Hamiltona, który żalił się, że media wyłapały jedynie 20 procent negatywnego przekazu z jego wypowiedzi, ignorując resztę pozytywów. Jeśli dodasz 'ale', to właśnie ta część stanie się nagłówkiem”.
W kwestii technicznej Vasseur stanął w obronie nowej specyfikacji silnika ADUO 2, która zadebiutowała we Włoszech. Według zagranicznych doniesień poprawka nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, co szef zespołu uznał za brak szacunku wobec inżynierów z Maranello. Wyjaśnił, że charakterystyka toru Monza mogła zamazać realne zyski z mocy, które były widoczne w danych, mimo że strata do rywali na papierze wydawała się większa niż wcześniej.
Na koniec Vasseur uciął spekulacje dotyczące jego przyszłości i rzekomego braku wsparcia ze strony zarządu. Zapewnił, że ma stały kontakt z Johnem Elkannem oraz Benedetto Vigną, a presja jest nieodłącznym elementem pracy w Ferrari. Zespół zamierza kontynuować politykę równego traktowania kierowców, dopóki sytuacja w klasyfikacji generalnej nie zmusi go do wyznaczenia lidera, co na ten moment nie jest tematem dyskusji.
