Marc Casadó zdecydował się na odważny krok i opuścił Barcelonę w poszukiwaniu regularnej gry. Pomocnik przeniósł się do Deportivo A Coruña na zasadzie rocznego wypożyczenia, co sfinalizowano w ostatnich godzinach letniego okna transferowego. Choć zawodnik wzbudzał zainteresowanie wielu innych zespołów, to właśnie powrót do Galicji okazał się dla niego priorytetem.
Jak informuje serwis Barca Blaugranes, o wyborze nowej drużyny przesądziło spotkanie sprzed trzech lat. Casadó odwiedził wtedy stadion Deportivo z rezerwami Barcelony i odbył wstępne rozmowy z władzami klubu. Choć wówczas ostatecznie został w stolicy Katalonii, atmosfera na trybunach i samo miasto wywarły na nim tak duże wrażenie, że gdy pojawiła się kolejna oferta, nie wahał się ani chwili. Piłkarz przyznał, że tamto wspomnienie było decydującym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o przeprowadzce.
Ambitne plany beniaminka La Liga
Wypożyczenie pomocnika do beniaminka La Liga obejmuje opcję wykupu ustaloną na poziomie 30 milionów euro, a Barcelona zobowiązała się do współfinansowania jego wynagrodzenia. Casadó podkreśla swoją wdzięczność wobec macierzystego klubu, ale zaznacza, że teraz liczy się tylko Deportivo. „To klub, który dał mi wszystko” – powiedział o Barcelonie, dodając jednocześnie, że w nowym zespole widzi ogromną ambicję i jakość, która pozwoli na udaną kampanię w hiszpańskiej elicie.
Deportivo A Coruña zanotowało solidny start po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej, gromadząc osiem punktów w pierwszych czterech meczach sezonu. Casadó dołącza do grupy wychowanków La Masii, którzy tego lata opuścili klub w poszukiwaniu minut na boisku, podobnie jak Hector Fort. Teraz celem pomocnika jest wywalczenie stałego miejsca w składzie i pomoc drużynie w utrzymaniu dobrej passy w nadchodzących kolejkach.
