Jacques Villeneuve, mistrz świata Formuły 1 z 1997 roku, zdecydował się na niezwykle szczere wyznanie dotyczące swojego ojca. Legendarny Gilles Villeneuve, który zginął tragicznie w 1982 roku podczas kwalifikacji do GP Belgii, dla milionów fanów jest ikoną, ale dla syna pozostaje postacią pełną zagadek i bolesnych wspomnień.
W rozmowie z Autosportem Jacques przyznał, że jego relacja z ojcem była daleka od ideału, a obraz kreowany przez media drastycznie różnił się od rzeczywistości. Kierowca wyjawił, że w momencie śmierci ojca nie widział go od dłuższego czasu, co rzuca zupełnie nowe światło na ich rodzinne więzi. Małżeństwo jego rodziców znajdowało się wówczas pod ogromną presją ze względu na obsesyjne podejście Gilles’a do wyścigów.
Bolesne wspomnienia i walka o własną tożsamość
„Kiedy odszedł, nie widziałem go właściwie przez rok lub dwa. Naprawdę z nami nie mieszkał. To była bardzo dziwna sytuacja” – wyznał Jacques Villeneuve. Kanadyjczyk podkreślił, że przez lata musiał walczyć z dziennikarzami, którzy chcieli widzieć w nim jedynie kontynuatora legendy ojca, a nie niezależnego sportowca budującego własną karierę z miłości do ścigania.
Jacques zauważył, że Gilles był człowiekiem niezwykle skupionym na sobie, co przekładało się na życie rodzinne. „Wszystko, co robił, było zawsze bardzo egoistyczne. Kochał swoją rodzinę, ale był egoistą w tym sensie, że liczyło się tylko to, co on chciał robić w danej chwili” – dodał były kierowca Williamsa. Wspominał jednak wspólne wyprawy pickupem, które dla małego chłopca były chwilami spędzonymi w raju.
Okazją do tych wspomnień jest nadchodząca premiera filmu biograficznego „Villeneuve: Rise of a Legend”, która odbędzie się 19 września podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto. Produkcja, której producentką wykonawczą jest siostra Jacques'a, Melanie, ma skupić się na wczesnych latach kariery Gilles’a, pełnych osobistych i zawodowych porażek, zanim stał się on wielką gwiazdą Ferrari.
Jacques przyznaje, że film jest bardzo dokładny w przedstawianiu tamtych lat, co pomaga mu uporządkować własne, często zatarte wspomnienia. Obraz trafi do kin w Quebecu w listopadzie, a światowa premiera zaplanowana jest na przyszły rok. Będzie to dokładnie 50 lat po debiucie Gilles’a w Formule 1, który miał miejsce w barwach McLarena podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1977 roku.
