Phoenix Suns sfinalizowało głośny transfer Milesa Bridgesa, ale radość z nowego wzmocnienia przyćmiły kontrowersje wokół przeszłości zawodnika. Skrzydłowy, który trafił do Arizony z Charlotte Hornets, musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami podczas swojej pierwszej konferencji prasowej.
Atmosfera wokół Bridgesa jest gęsta ze względu na wydarzenia z 2022 roku, kiedy dopuścił się napaści na swoją partnerkę na oczach dzieci. Ofiara doznała wstrząśnienia mózgu, złamania nosa oraz obrażeń żeber i szyi. Choć koszykarz uniknął więzienia, otrzymując trzy lata nadzoru kuratorskiego, NBA zawiesiła go na 30 meczów. Teraz 28-letni zawodnik próbuje przekonać do siebie niechętnych mu fanów w Phoenix, deklarując, że przeszedł terapię i skupia się na byciu lepszym człowiekiem.
„Uczucia związane z moją obecnością tutaj są mieszane. Biorę jednak pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Chodzi o bycie świetnym ojcem i odzyskanie zaufania kibiców oraz tej społeczności” — przyznał Miles Bridges podczas spotkania z mediami. Zawodnik podkreślił, że priorytetem jest dla niego rozwój osobisty poza boiskiem, choć nie ukrywa ekscytacji z powodu dołączenia do nowego zespołu. Suns pozyskali go w ramach wymiany, oddając Graysona Allena, Royce'a O'Neale'a oraz wybór w pierwszej rundzie draftu 2033.
Władze klubu bronią kontrowersyjnej decyzji
Generalny menedżer Brian Gregory zaznaczył, że organizacja dokładnie przeanalizowała historię Bridgesa przed podjęciem decyzji o transferze. Klub jest świadomy nieakceptowalnego zachowania gracza z przeszłości, ale wierzy w jego przemianę i okazany żal. Gregory zapewnił, że Bridges będzie rozliczany z wysokich standardów obowiązujących w Phoenix Suns. „Miles wziął odpowiedzialność za swoje czyny. Pokazał skruchę, przeszedł poradnictwo i stale pracuje nad sobą” — argumentował menedżer, ucinając spekulacje o braku przygotowania klubu na reakcję opinii publicznej.
