Wokół Widzewa Łódź znów robi się nerwowo. Siedem punktów po siedmiu kolejkach, tylko jedno zwycięstwo i szybkie odpadnięcie z Pucharu Polski sprawiają, że coraz częściej wraca temat przyszłości Aleksandara Vukovicia. Zbigniew Boniek uważa jednak, że w Łodzi powinni uważać z kolejnymi zmianami.
Widzew zajmuje obecnie 13. miejsce w tabeli. Ostatnio zremisował bezbramkowo z Radomiakiem, wcześniej przegrał 0:1 z Koroną w Pucharze Polski i 2:3 z Lechem Poznań. Trudno więc dziwić się rosnącej presji.
Sytuacja Vukovicia jest ciekawa także z innego powodu. Trenera zatrudniono w marcu, ale od tego czasu zmienił się pion sportowy. Dziś kieruje nim Łukasz Masłowski i pojawiają się dyskusje, czy w przyszłości nie będzie chciał postawić na własnego szkoleniowca.
Boniek patrzy na sprawę szerzej. Jego zdaniem Widzew w ostatnim czasie zdecydowanie zbyt często zmieniał ludzi odpowiedzialnych za wyniki.
– Jeżeli będziemy co trzy miesiące zmieniać dyrektorów sportowych, trenerów i tak dalej, to do niczego to nie doprowadzi – stwierdził cytowany przez Weszło.
Liczby pokazują, że opinia ta nie bierze się znikąd. Po odejściu Daniela Myśliwca w lutym 2025 roku drużynę przejmowali Patryk Czubak, Zeljko Sopic, ponownie Czubak, Igor Jovicevic i Vuković. W podobnym czasie kilka razy zmieniał się również układ osób zarządzających pionem sportowym.
Obecnie Widzew postawił na strukturę z Masłowskim jako szefem pionu sportowego, Arturem Płatkiem w roli dyrektora sportowego oraz Piotrem Kosiorowskim odpowiadającym za skauting i rekrutację.
Zdaniem Bońka właśnie dlatego odpowiedzią na słabsze wyniki nie powinno być automatycznie kolejne nazwisko. Widzew potrzebuje przede wszystkim spokoju i ludzi pracujących w jednym kierunku.
Nie zmienia to faktu, że Vuković potrzebuje punktów. Przy obecnych wynikach dyskusja o jego przyszłości raczej nie zniknie. W Łodzi trzeba jednak zdecydować nie tylko, kto ma prowadzić drużynę, ale przede wszystkim czy klub wreszcie chce dać wybranemu modelowi więcej czasu.
Najbliższe wyzwanie ligowe Widzewa nie wygląda z jego perspektywy na łatwe. Drużynę „Vuko” czeka bowiem wyjazd na Łazienkowską, by zmierzyć się z Legią, która aktualnie jest wiceliderem tabeli.

