Georgios Bartzokas odniósł się do skandalu wokół korupcji i ustawiania spotkań w greckiej koszykówce. Trener Olympiakosu Pireus podkreślił, że o odpowiedzialności podejrzanych rozstrzygną sądy, a jego zadaniem pozostaje koszykówka.
Szkoleniowiec wypowiedział się na konferencji prasowej po meczu z Beşiktaşem. Sprawa zaczęła się od nakazów aresztowania sześciu osób podejrzewanych o ustawianie spotkań i wręczanie łapówek. Podejrzani objęci śledztwem stawili się w sądzie w Atenach.
Trener Olympiakosu czeka na decyzję sądów
Koszykówka jest ponad wszystkim. Na tym etapie nie do nas należy komentowanie sytuacji, którą zajmują się prawnicy i sądy. To one zdecydują, co się wydarzy i kto ponosi odpowiedzialność. […] Nasza praca to koszykówka i tak właśnie uważam. Mamy szczęście pracować w sporcie, który kochamy. Dotyczy to każdego klubu, trenera i zawodnika. Powinniśmy cieszyć się karierą na parkiecie. W przypadku sportowców ta droga nie trwa wiecznie: może obejmować sześć, siedem, osiem, dziewięć albo dziesięć lat. […] Być może są to najlepsze lata naszego życia i nie powinniśmy pozwolić, by cokolwiek odebrało nam to uczucie. Powinniśmy cieszyć się rywalizacją na najwyższym poziomie. To wszystko, co mogę teraz powiedzieć. Poczekamy, co w najbliższej przyszłości zdecydują sądy
Śledztwo wciąż obejmuje kolejnych sędziów. W gronie sześciu osób początkowo objętych sprawą znaleźli się Ilias Koromilas, Petros Papapetrou i Vasiliki Tsaroucha. Cała trójka prowadziła mecze Euroligi w różnych okresach między 2018 a 2026 rokiem i według doniesień znajduje się w kręgu zainteresowania greckich władz. W sprawę zamieszany jest także Tasos Piloidis, który wcześniej również pracował w tych rozgrywkach.
Tsaroucha była jedyną sędzią, która pracowała przy Eurolidze aż do wybuchu skandalu. Władze rozgrywek zawiesiły ją zaraz po aresztowaniu w Grecji. Sprawa wywołała też poważne konsekwencje w greckiej federacji koszykówki: jej prezydent zrezygnował ze stanowiska z powodu swojego zaangażowania, a następnie wybrano nowego szefa.