Luis de la Fuente nie ukrywa zdziwienia finałem letniej sagi transferowej z udziałem swojej największej gwiazdy w środku pola. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii był niemal pewny, że Rodri zamieni Manchester City na Real Madryt, a nie na Barcelonę. Ostateczna decyzja zawodnika o przenosinach na Camp Nou okazała się zaskoczeniem nawet dla osób z jego najbliższego otoczenia zawodowego.
30-letni pomocnik po ogłoszeniu chęci odejścia z Anglii stał się głównym celem transferowym Florentino Pereza. Władze Realu Madryt widziały w nim idealnego następcę Toniego Kroosa i dążyły do sfinalizowania transakcji zarówno z klubem, jak i samym piłkarzem. Rodri zdecydował się jednak odrzucić propozycję z Madrytu na rzecz odwiecznego rywala, co wywołało ogromne poruszenie w hiszpańskich mediach. Luis de la Fuente w rozmowie ze stacją COPE, cytowanej przez Fabrizio Romano, potwierdził, że przez długi czas obserwował zupełnie inny kierunek negocjacji.
„Były momenty, w których myślałem, że Rodri dołączy do Realu Madryt. Mam z nim bardzo dobre relacje, więc wiedziałem, w którą stronę zmierzają sprawy” – przyznał otwarcie selekcjoner mistrzów Europy. Jego słowa rzucają nowe światło na to, jak blisko Santiago Bernabeu znajdował się doświadczony pomocnik, zanim ostatecznie postawił na projekt budowany w Barcelonie. De la Fuente podkreślił, że jego wiedza wynikała z bezpośredniego kontaktu z zawodnikiem, co czyniło jego przypuszczenia wyjątkowo uzasadnionymi.
Piłkarz odczuwał jedynie lekki dyskomfort, przez co oszczędzano go w treningach, co pokazuje, jak dużą wagę sztab kadry przywiązuje do monitorowania stanu zdrowia swoich liderów grających w stolicy Katalonii.
