Los Angeles Lakers wyrastają na najbardziej zdeterminowanego gracza w wyścigu o podpis Jonathana Kumingi. Jak donoszą amerykańskie media, prezydent operacji koszykarskich Rob Pelinka nieustannie kontaktuje się z przedstawicielami zawodnika, mimo że dotychczasowe negocjacje nie przyniosły porozumienia.
Sytuacja w Mieście Aniołów jest dynamiczna, a klub desperacko szuka dodatkowej energii na pozycji skrzydłowego. Anthony Slater z ESPN ujawnił, że głównym argumentem w rozmowach jest gwarancja istotnej roli w zespole. „Mogę wam powiedzieć, że oni ciągle dzwonią do Jonathana Kumingi. Oczywiście nie złożyli jeszcze wystarczająco lukratywnej oferty, by Kuminga się zdecydował. Ale częścią ich propozycji jest: Hej, możesz u nas potencjalnie wyjść w pierwszej piątce” – przyznał dziennikarz na antenie NBA Today.
Problemy finansowe i wielka niewiadoma w Los Angeles
Obecna oferta Lakers opiewa na dwuletni kontrakt wart około 20 milionów dolarów, co dla 23-letniego zawodnika wciąż jest kwotą zbyt niską. Kuminga stał się niezastrzeżonym wolnym agentem po tym, jak Atlanta Hawks odrzuciła jego opcję w kontrakcie wartą ponad 24 miliony dolarów. W poprzednim sezonie zawodnik notował średnio 12,2 punktu oraz 5,6 zbiórki, co czyni go łakomym kąskiem dla drużyn szukających atletyzmu i siły w ataku podkoszowym.
Kluczowym czynnikiem blokującym finalizację rozmów jest nierozstrzygnięta przyszłość LeBrona Jamesa. Slater zauważa, że to właśnie decyzja lidera zespołu determinuje, jakimi środkami Pelinka będzie mógł dysponować w rozmowach z Kumingą. „Myślę, że domino LeBrona wpływa na Kumingę i to, co może on otrzymać” – wyjaśnia ekspert. Choć do składu dołączyli już Matisse Thybulle i Ziaire Williams, organizacja wciąż uważa, że rotacja na skrzydłach wymaga wzmocnienia kimś o profilu Kumingi.
Lakers nie są jedynym klubem monitorującym sytuację utalentowanego gracza, ponieważ zainteresowanie wykazują również Cleveland Cavaliers. Przedstawiciele Kumingi wstrzymują się z decyzją, licząc na pojawienie się bardziej opłacalnych finansowo propozycji w miarę upływu okresu wolnej agencji. Rob Pelinka musi działać szybko, jeśli chce stworzyć nową siłę u boku Luki Doncicia i Austina Reavesa, zanim inne zespoły wykorzystają finansowe zawieszenie klubu z Los Angeles.
