Max Verstappen zajął dopiero szóste miejsce, tracąc blisko trzy dziesiąte sekundy do sensacyjnego zdobywcy pole position, Pierre'a Gasly'ego. Frustracja kierowcy sięgnęła zenitu tuż po zakończeniu sesji, gdy w komunikacji radiowej padły wyjątkowo ostre słowa pod adresem inżynierów.
Gdy szef zespołu Laurent Mekies przeprosił za nieudany ostatni przejazd, Verstappen wypalił bez ogródek, że bolid RB22 jest „zrobiony z papieru”. Czterokrotny mistrz świata wyjaśnił później holenderskim mediom, że w samochodzie regularnie dochodzi do awarii lub blokowania się komponentów, co drastycznie pogarsza prowadzenie maszyny na nierównościach i krawężnikach. Problem ma dotyczyć tylnej części auta, która według zawodnika nie jest wystarczająco solidna, by przetrwać cały weekend wyścigowy.
Konstrukcyjna niemoc i stracony czas
Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że mimo całkowitej zmiany przepisów technicznych na sezon 2026, Red Bull wciąż boryka się z tymi samymi bolączkami. „Wiem, gdzie leży problem, ale nie jestem inżynierem, który może go rozwiązać. Mam pewne pomysły, ale zmagam się z tym od lat” – przyznał Verstappen w rozmowie z Autosportem. Zespół stara się znaleźć wyjście z tej sytuacji, jednak na ten moment wszystkie próby kończą się niepowodzeniem, co zmusza lidera ekipy do zmiany stylu jazdy.
Problemy techniczne sprawiły, że Holender zaczął unikać nadmiernego ryzyka na torze. Przyznał otwarcie, że w obecnej kampanii zdarzało mu się celowo odpuszczać, zwłaszcza gdy walka toczyła się o odległe, siódme miejsce. Choć obecna usterka nie zagraża bezpieczeństwu tak bardzo, jak wcześniejsze awarie tylnego skrzydła, to powoduje uciążliwe podskakiwanie bolidu, co uniemożliwia optymalne wykorzystanie potencjału silnika i aerodynamiki.
Atmosfera w zespole staje się coraz gęstsza, a Verstappen nie ukrywa, że przestały go już dziwić kolejne niepowodzenia. W kwalifikacjach zawiódł także plan wykorzystania cienia aerodynamicznego, ponieważ Liam Lawson nie zdołał awansować do Q3 po incydencie z Oscarem Piastrim. Kierowca Red Bulla z rezygnacją zauważył, że skoro i tak nie liczy się w walce o mistrzostwo, musi nabrać dystansu do powtarzających się błędów ekipy, która nie potrafi zapewnić mu stabilnego sprzętu na niedzielne zmagania.
