Pierre Gasly sprawił ogromną niespodziankę podczas kwalifikacji na legendarnym torze Monza. Francuz wywalczył swoje pierwsze w karierze pole position, wyprzedzając George'a Russella o zaledwie 0,060 sekundy.
Walka w finałowej części czasówki była niezwykle zacięta, a różnice w czołowej dziesiątce nie przekraczały dwóch dziesiątych sekundy. Russell prowadził po pierwszej serii przejazdów, korzystając z pomocy debiutującego Kimiego Antonelliego, który holował go w strudze powietrza. Gasly odpowiedział jednak perfekcyjnym okrążeniem, podpinając się pod bolid Lewisa Hamiltona, co pozwoliło mu wskoczyć na najwyższy stopień tabeli wyników i zapewnić Alpine pierwsze pole position od 17 lat.
Dramat McLarena i problemy faworytów
Nie wszyscy poradzili sobie z presją włoskiego obiektu tak dobrze jak Gasly. Oscar Piastri zajął trzecie miejsce, ale jego błąd w pierwszym zakręcie zrujnował szanse Lando Norrisa na dobry wynik. Brytyjczyk musiał radzić sobie bez pomocy kolegi z zespołu i ostatecznie zakończył zmagania na rozczarowującej dziewiątej pozycji, narzekając na brak tunelu aerodynamicznego.
Ferrari również przeżywało trudne chwile przed własną publicznością. Lewis Hamilton o mało nie odpadł już w drugiej części kwalifikacji przez tłok na torze, a Charles Leclerc nie był w stanie poprawić swojego czasu w decydującym momencie. Ostatecznie reprezentanci stajni z Maranello zajęli czwarte i piąte miejsce, wyprzedzając Maxa Verstappena.
Francuz wrócił jednak na szczyt w miejscu, gdzie w 2020 roku odniósł swoje jedyne zwycięstwo w Formule 1. Stawkę w niedzielnym wyścigu zamkną ukarani przesunięciami na starcie Antonelli oraz Lawson.
