George Russell wysłał jasny sygnał rywalom tuż przed kwalifikacjami na legendarnym torze Monza. Kierowca Mercedesa zdominował finałową sesję treningową, zostawiając w pokonanym polu największe asy światowego formatu.
Brytyjczyk wykręcił czas 1:22.219, co pozwoliło mu pewnie objąć prowadzenie w tabeli wyników na pięć minut przed końcem jazd. Drugie miejsce zajął Lewis Hamilton, który stracił do kolegi z toru 0.226 sekundy, korzystając z tunelu aerodynamicznego za plecami Lando Norrisa. Podium uzupełnił Max Verstappen, choć Red Bull wciąż wydaje się walczyć z problemami z prowadzeniem bolidu, które tylko częściowo udało się wyeliminować minionej nocy.
Problemy McLarena i kara dla lidera
Włoscy kibice z zapartym tchem śledzili poczynania lidera klasyfikacji generalnej, Kimiego Antonelliego. Młody kierowca Mercedesa zajął czwarte miejsce, ale jego sytuacja przed wyścigiem jest skomplikowana ze względu na karę za wymianę silnika, która zepchnie go na koniec stawki. Antonelli pokazał jednak świetne tempo, a w trzecim segmencie kwalifikacji ma wspierać Russella, pomagając mu w uzyskaniu jak najlepszego rezultatu poprzez współpracę na prostych.
Zupełnie inne nastroje panują w garażu McLarena, gdzie frustracja narasta z każdą minutą. Lando Norris musiał zadowolić się piątą lokatą, a Oscar Piastri był dopiero ósmy po serii błędów i blokowaniu kół przed pierwszym zakrętem. Australijczyk nie krył wściekłości, co przełożyło się na ostre komunikaty radiowe skierowane do inżynierów zespołu, który wyraźnie nie poczynił oczekiwanych postępów względem piątkowych jazd.
Warto odnotować, że bolidy Ferrari wystartowały w specjalnym malowaniu nawiązującym do sezonu 1996, co jest hołdem dla debiutu Michaela Schumachera w barwach stajni z Maranello. Mimo sentymentalnej oprawy, Charles Leclerc zajął szóste miejsce, narzekając na trudności ze znalezieniem czystego okrążenia w gęstym ruchu. Stawkę dziesiątki zamknęli kierowcy Alpine, Pierre Gasly oraz Franco Colapinto, którzy liczą na odzyskanie impetu w walce o punkty w środku stawki.
