Niedzielny wyścig o Grand Prix Holandii na torze Zandvoort zamienił się w chaos już na samym początku. Max Verstappen, jadący przed własną publicznością, rozbił swój bolid Red Bulla na wyjściu z ostatniego zakrętu pierwszego okrążenia, co wywołało falę krytyki pod adresem sędziów.
Holender przyznał po wyścigu, że popełnił błąd, próbując zbyt wcześnie dodać gazu na mokrej nawierzchni. Nie był jednak jedynym, który walczył o przetrwanie. Gabriel Bortoleto z Audi cudem uniknął ściany, a Nico Hulkenberg musiał wykazać się nieprawdopodobnym refleksem, by nie uderzyć w kolegę z zespołu. Kierowcy nie zostawili suchej nitki na decyzji o przeprowadzeniu okrążenia formującego za samochodem bezpieczeństwa przed startem stojącym.
Sędziowie odpierają ataki po wypadku Verstappena
W rozmowie z Motorsport.com Pierre Gasly stwierdził, że procedura nie miała sensu. Jego zdaniem zawodnicy nie byli w stanie odpowiednio dogrzać opon za wolno jadącym Safety Carem. „Wolałbym po prostu normalne okrążenie wyjazdowe, żebyśmy mogli pojechać nieco szybciej” – przyznał kierowca Alpine. Podobnego zdania był Liam Lawson, który zastępował drugiego kierowcę Red Bulla. Nowozelandczyk podkreślił, że już przed startem spodziewał się problemów, a połączenie samochodu bezpieczeństwa ze startem stojącym uznał za nielogiczne.
FIA postanowiła oficjalnie wyjaśnić powody swoich działań. Przedstawiciele federacji poinformowali, że decyzja opierała się na informacjach o stojącej wodzie w zakrętach numer 2 i 3, przekazanych przez samochód medyczny. Wysłanie go na rekonesans było nietypowym ruchem, ale miało zapewnić bezpieczeństwo w sekcjach z nachyleniem. Sędziowie chcieli zachować obie opcje otwarte: start stojący lub lotny, zależnie od warunków w krytycznych miejscach toru.
Carlos Sainz z Williamsa zauważył jednak, że nawet start lotny mógłby nie zapobiec incydentom, ponieważ problem dotyczył tylko jednego, ekstremalnie mokrego fragmentu trasy. Liam Lawson dodał, że celowo zostawił sobie większy margines błędu niż Verstappen, bo nie ufał przyczepności na slickach w tak trudnych warunkach. Cała sytuacja rzuca nowe światło na dyskusję o bezpieczeństwie, która toczy się wokół regulacji FIA na sezon 2026, o czym wspominały niedawne analizy ESPN w kontekście krytyki ze strony kierowców.
