Arsenal nie zamierza rozważać żadnych ofert sprzedaży Piero Hincapie podczas trwającego okienka transferowego. Jak donoszą media, reprezentant Ekwadoru znalazł się na celowniku Realu Madryt, który desperacko szuka wzmocnień formacji defensywnej. Hiszpański gigant był gotowy zapłacić za 24-latka około 60 milionów euro, jednak władze klubu z Londynu postawiły sprawę jasno.
Piero Hincapie stał się jednym z najbardziej niezawodnych defensorów w Premier League od czasu przenosin z Bayeru Leverkusen. Choć nie zawsze wybiega w podstawowym składzie mistrzów Anglii, jego postęp zmusił klub do sfinalizowania transferu definitywnego, który ogłoszono 25 czerwca. Arsenal w oficjalnym komunikacie podkreślił, że „Hincapie zostaje z nami”, co ucina spekulacje o jego natychmiastowym odejściu do La Liga. Ekwadorczyk rozegrał dotychczas 39 meczów, notując gola i dwie asysty, czym zapracował na wyjazd na mistrzostwa świata 2026.
Dlaczego Real Madryt tak bardzo chce Hincapie?
Zainteresowanie ze strony Królewskich wynika z trudnej sytuacji kadrowej w Madrycie. David Alaba opuścił klub jako wolny agent, Antonio Rudiger przekroczył już trzydziestkę, a Eder Militao zmaga się z powracającymi problemami zdrowotnymi. Hincapie, podobnie jak inni kandydaci z listy życzeń Realu – Riccardo Calafiori czy Josko Gvardiol – posiada niezwykle cenną umiejętność gry zarówno na środku, jak i na lewej stronie obrony. To czyni go idealnym kandydatem do łatania dziur w składzie zwycięzców Ligi Mistrzów.
Mikel Arteta postrzega jednak 24-latka jako kluczowy element swojej układanki na przyszły sezon. Decyzja o zatrzymaniu zawodnika jest tym bardziej zrozumiała, że Myles Lewis-Skelly ma zostać przesunięty do linii pomocy. W tej sytuacji Hincapie będzie rywalizował o miejsce na lewej obronie z Riccardo Calafiorim. Arsenal, aktywując opcję wykupu zawodnika od 1 lipca, wysłał jasny sygnał do Madrytu: ten piłkarz nie jest na sprzedaż. Real musi teraz skierować swoją uwagę na inne cele transferowe.
