Problemy z hamulcami uratowały Antonellego przed karą w Singapurze

Karol MisztaKarol Miszta
Problemy z hamulcami uratowały Antonellego przed karą w Singapurze
Źródło: autosport.com

Kimi Antonelli uniknął kary w Grand Prix Singapuru, choć wydawało się, że cztery razy złamał przepisy dotyczące limitów toru. FIA uznała, że czwarty wyjazd usprawiedliwiały problemy z hamulcami, a kierowca Mercedesa nie zyskał na nim przewagi.

Po wyścigu wielu zastanawiało się, dlaczego Antonelli nie otrzymał standardowej kary pięciu sekund. Początkowo zakładano, że nie zaliczono mu czwartego incydentu, do którego doszło na okrążeniu po zjeździe do alei serwisowej, co oznaczałoby, że zmieścił się w limicie trzech naruszeń. W oficjalnym zestawieniu skasowanych czasów odnotowano dwa wykroczenia w zakręcie 2 i jedno w zakręcie 19 – wszystkie z pierwszej połowy rywalizacji. Czwarty wyjazd nastąpił w zakręcie 7, na okrążeniu wyjazdowym przy wznowieniu po wirtualnym samochodzie bezpieczeństwa.

Problemy z hamulcami zmieniły decyzję sędziów

Rzecznik FIA potwierdził, że czwarty przypadek nie został uznany za przewinienie, ponieważ Antonelli miał uzasadniony powód, by opuścić tor. Kierowca tłumaczył, że podczas wznowienia po wirtualnym samochodzie bezpieczeństwa nacisnął hamulec, ale samochód prawie nie zwalniał i o mały włos nie uderzył w ścianę. O problemach z hamowaniem rozmawiano też przez zespołowe radio.

Regulamin Formuły 1 w artykule B1.8.5 stanowi: „Kierowcy muszą podejmować wszelkie rozsądne starania, by przez cały czas korzystać z toru, i nie mogą go opuszczać bez uzasadnionej przyczyny”. W ocenie sędziów problemy z hamulcami spełniały ten warunek. Pięciosekundowa kara i tak nie zmieniłaby kolejności na mecie: Antonelli zajął trzecie miejsce, 15,9 sekundy przed czwartym Lando Norrisem.

Toto Wolff przyznał, że sytuacja z limitami toru niepokoi zespół. „To nas stresuje. W połowie wyścigu mamy już trzy przewinienia, ale widać też, jak mocno jedzie na limicie” — powiedział szef Mercedesa. Po czwartym wyjeździe inżynier wyścigowy Antonellego, Peter Bonnington, zareagował przez radio z wyraźną irytacją.

Wolff później żartował: „Myślę, że dobrze rozegrał wyścig i zachował spokój — poza kilkoma sytuacjami z limitami toru. Mam dobrą strategię: podłożę mu pod pośladki poduszkę z hotelu, żeby rzeczywiście widział drogę. Bo myślę, że jej nie widzi”. Jednocześnie ocenił, że Antonelli zachował się „dojrzale i dobrze” w trudnej sytuacji. Wolff opowiedział, że rozmawiali o tym z kierowcą, który powiedział: „Muszę po prostu zachować spokój i dopilnować, żeby ukończyć wyścig”. Dodał, że Antonelli dobrze radzi sobie z trudnym samochodem, starając się go rozwijać i lepiej poznawać.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!