Max Verstappen i Red Bull wrócili do walki w czołówce Formuły 1, a dwa zwycięstwa w trzech ostatnich Grand Prix dają zespołowi nadzieję przed 2027 rokiem. Tegoroczna poprawa przyszła jednak za późno, by realnie włączyć się do walki o tytuł.
Po weekendzie w Singapurze Verstappen traci osiem punktów do Lewisa Hamiltona, a George Russell ma nad nim 17 punktów przewagi. Drugie miejsce w klasyfikacji kierowców wciąż pozostaje realne – w Baku Holender był zaledwie 0,196 sekundy od czołówki. Zapytany przez Autosport o galę FIA, która odbędzie się 12 grudnia w Szanghaju, uśmiechnął się i odparł: „Czy to ceremonia wręczenia nagród? Cóż, w zeszłym roku byłem naprawdę chory! Ale zobaczymy, co się wydarzy”. W padoku w Singapurze powiedział jednak holenderskim mediom, że drugie lub trzecie miejsce nie ma dla niego znaczenia: „Nie, bo ostatecznie nie wygrywasz. Nie zostajesz mistrzem świata, a tylko to się dla mnie liczy”.
Poprawki działają, ale rozwój kolejnego auta wciąż jest niewiadomą
Verstappen większą wagę przywiązuje do zmiany, jaka zaszła w Red Bullu od początku sezonu. W Chinach i Japonii zespół walczył jeszcze z Haasem i Alpine, ale kolejne poprawki oraz rozwiązanie problemów z częściami samochodu zmieniły sytuację. „Od tamtej pory wprowadziliśmy do samochodu wszystkie poprawki, a problemy z niektórymi jego elementami udało nam się rozwiązać. To bardzo ważne przed przyszłym rokiem” — powiedział kierowca. Dodał, że pozytywnym sygnałem jest też to, iż inne zespoły nadal mają wątpliwości dotyczące działania niektórych nowych poprawek.
Nie oznacza to, że kierunek rozwoju samochodu na 2027 rok jest już w pełni jasny. Verstappen wcześniej mówił, że niektórych ograniczeń tegorocznej konstrukcji nie da się usunąć i potrzebne będą bardziej fundamentalne zmiany. Zapytany, czy zespół ma już pewność co do kierunku prac, odpowiedział: „Nigdy nie można mieć pełnej pewności. Bardzo trudno to ocenić w przypadku rozwiązań, nad którymi teraz pracujemy, a które jeszcze nie istnieją w rzeczywistości i są tylko na rysunkach”. Dodał jednak, że wszystkie tegoroczne poprawki zadziałały: „To bardzo pozytywne i mam nadzieję, że będziemy mogli wykorzystać to w przyszłym roku”.
Dodatkowym atutem ma być nowy tunel aerodynamiczny, z którego Red Bull chce korzystać w 2027 roku. Verstappen powiedział: „Oczywiście w przyszłym roku będziemy też mieć do dyspozycji nowy tunel aerodynamiczny. To osobna kwestia, ale naturalnie mamy nadzieję, że będzie działał prawidłowo i również nam pomoże”. Obecnie zespół używa najstarszego takiego obiektu w stawce, liczącego 70 lat i zlokalizowanego w pobliżu Bedford. Christian Horner, gdy był szefem zespołu, nazywał go „reliktem zimnej wojny” i porównywał pracę w nim do patrzenia na „dwa różne zegarki”, bo odczyty z tunelu nie zawsze pokrywały się z osiągami na torze. W 2026 roku korelacja danych się sprawdziła. Verstappen zaznaczył, że wcześniejsze problemy mogły częściowo wynikać z szerokości i długości samochodu oraz z tego, co można odwzorować w modelu, dodając, że obecnie auta są już inne.
Nowa instalacja nie posłuży do początkowych prac nad RB23, bo te już trwają, ale ma wspierać rozwój auta w trakcie sezonu. Będzie to istotne, bo drugi rok obowiązywania tych regulacji również ma przynieść intensywną walkę rozwojową. Pierre Waché mówił, że tunel powinien ruszyć na początku 2027 roku, być może w lutym — taką możliwość Red Bull sygnalizował w Singapurze. Dokładny termin w pierwszym kwartale będzie zależał między innymi od kalibracji i uzyskania pełnego zaufania do nowej instalacji.
