Jarosław Królewski przed meczem z Legią Warszawa nie unikał mocnych słów i uszczypliwości pod adresem gospodarzy. Po spotkaniu role się odwróciły. Wisła przegrała 0:2, a Marek Papszun wykorzystał moment, by odpowiedzieć prezesowi Białej Gwiazdy w bardzo wymowny sposób.
Przed pierwszym gwizdkiem to Królewski był jedną z najgłośniejszych postaci całego zamieszania wokół spotkania. Krytykował styl Legii, a także sytuację z zamkniętym sektorem gości.
Najbardziej nośna była jego uwaga, że wolałby mecz rozgrywany „w stylu Wisły”, bo przy Legii można „prawdopodobnie zasnąć”.
Po końcowym gwizdku ten cytat wrócił jednak w zupełnie innym kontekście. Legia wygrała 2:0, a Papszun został zapytany o przedmeczową aktywność prezesa rywala. Najpierw zaznaczył, że traktował jego słowa jako zaczepki.
– Lubię pana Jarosława i traktowałem to bardziej w kategoriach zaczepek – powiedział.
Potem ton zrobił się wyraźnie ostrzejszy.
– Trzeba też uważać, bo życie mocno uczy pokory – dodał szkoleniowiec.
Na tym jednak nie skończył:
– Mimo że wygrało się parę meczów w Ekstraklasie po czterech latach niebytu i czasami płaczu, to trzeba uważać, bo to wszystko nie jest takie łatwe, jak się okazuje, nie? – dorzucił z uśmiechem na twarzy.
Papszun uderzył tym samym w najbardziej wrażliwy punkt dla Wisły – przypomniał, że klub dopiero co wrócił na najwyższy poziom po kilkuletniej przerwie i zasugerował, że przed formułowaniem ocen pod adresem rywali warto zachować więcej dystansu.
W Warszawie taka odpowiedź z pewnością zostanie zapamiętana. Nie da się ukryć, że pod Wawelem również.

